Moje pocztki :P
: 05 sie 2007, 01:12
Witam ogolnie wszystkich 
Trafilem tu jak wiekrzosc szukajac informacji
nom ale od poczatku moze zaczne.
piekny sloneczny dzionek 2 tygodznie temu . dokladnie poniedzialek
pobodka itp czas isc do pracy bo juz prawie 13:00 wiec szybki obiad i hmm dziwny bol glowy... no nic lykamy prcha i pewnie dojde do pracy ... (mozna miec marzenia
) minela h bol ustal no to fajnie ide . ubieramy butki i znowu to samo?? nie dzisiaj nie ide telefon do pracy " sorka nei przyjde" i won do luzka.. kolejne kilka h i niby pomaga etopiryna itp ale jednak po kilku h to samo. samo zaparcie pozwolilo mi chodzic do pracy jeszcze 3 dni w czwartek juz nie dalem rady i poszedlem do lekarza 1 kontaktu. no nic badanka skierowanie do neurologa i dzialamy na L4.
minelo kilka dni wizyta u neurologa= "wszystko w pozadku"
badania krwi itp= j.w.
no to lekarz stwierdzil do szpitala na oddzial neurologii...
( wyobrazcie sobie jak sie czuje ktos mlody ktory nie byl u lekarza ponad 2 lata dowiadujac sie ze musi olac prace i jechac do szpitala )
no i dojechalem
godzina czekania i start z badaniami - ekg cisnienie itp wkoncu kolejny neurolog ktory stwierdza ze on nie widzi probemu, po czym pan jest z innego rejonu prosze jechac do innego szpitala... ( i tu wkracza poczatek ataku ) zbieram tylek i jade do kolejnego szpitala po drodze maltretujac zapalniczke z bolu.
kolejny szpital tkz wojskowy :p moim zdaniem to raczej jest jakis polowy punkt opatrunkowy. 3 h czekania na lekarza ... no i niespodziank aneurolog... hmm i znowu o dziwo wszytko ok. wypis ze szpitala po 6h i recepta na lek " rozluzniajacy miesnie i uspakajajacy" - padlem ze smiechu.
akceptujac ze jednak moze cos to da lece do domu .
kolejny dzien to juz kilkanascie dni . pobudka h 12:30 brak bolu no to fajnie ide do pracy pomoglo !!!
akurat mialem na 15 wiec dotarlem do pracy i fajnei siedze 30 min i cos nie tak ... ojjjj znowu boli ... szybki lyk ibupromu pzrepity kawa ... nei tak sie nei da kolejna wtoopa tzreba sie zwolnic i cos z tym zrobic !!!
2h w pracy po czym raid z boem przez miasto do szpitala .... ten sam co wczoraj bo rejon...
tu dziwko dowiaduje sie ze musze czekac na lekarza bo jest tylko 1 egzeplarz na caly SOR . 3h czekania pojawia sie lekarz ktory mi wyjezdza po co do niego przylaze jak on nie leczy dlugotrwalych problemow....
bol wywoluje u mnei pewna agresje ...
wkoncu dostaje ponownie karteczke i won do neurologa ...
( pomyslalem ze tym razem nawet nei dostane aspiryny )
czekanie na neurologa 10 min bylo dla mnei szokiem . zaczelos ie badanie . nic nowego neurologicznie ok. po czym pytanie : czy mogl by mi pan opisac jak wyglada ten bol? ( bylem w szoku 1 raz ktos zapytal ) i seria pytan .
po czym slysze no to juz wszystko jasne ... ma pan zespo hortona inaczej zwany klasterowym bolem glowy.
nie wiedzialem o co pytac i co powiedziec... pierwszamysl jak to leczyc i czy to grozne??
seria pytan do neurologa i seria wyczerpujacych odpowiedzi zapewniajacych ze nei wplynie to na dlugosc zycia .
no i opis na karteczke i na oddzial SOR
czekanie na lekarza 3h 22min .
ucieszony ze wiem co mi jest nawet nei zwracalem uwagi na krzywe texty lekarza . chcialem wrocic do domu . wrocilem wyspalem sie i rano do apteki przed planowanym bolem . 2 recepty opis na kartce - 2 tabletki i jakis iniektor czy cos - no nic pokazuje w aptece . tabletki oki 17 zl da sie zniesc, ale co do tego uzadonka to jest 1 razowe i kosztuje 200zl chce pan to?
szok jak cos pzreciwbolowego moze kosztowac 200zl no ni olewam biore tabletki.
i to byl ostatni dzien kiedy mialem atak jak do tej pory. od wczoraj od 0:00 do teraz nei stwierdzilem jakiego kolwiek bolu:)
jednak jesli wroci to cos to bede gotowy na tyle na ile bede mogl. czytajac rozne strony widzialem jak ludzie przez miesiace i lata meczyli sie z klasterem i nikt im nie pomogl.
mialem to szczescie ze upartosc doprowadzila mnei do 1 neurologa ktory wiedzial co mnie cisnie .
sry za bledy
kiedys sie poprawie
pewnie jak klaster minie;)
Trafilem tu jak wiekrzosc szukajac informacji
nom ale od poczatku moze zaczne.
piekny sloneczny dzionek 2 tygodznie temu . dokladnie poniedzialek
minelo kilka dni wizyta u neurologa= "wszystko w pozadku"
badania krwi itp= j.w.
no to lekarz stwierdzil do szpitala na oddzial neurologii...
( wyobrazcie sobie jak sie czuje ktos mlody ktory nie byl u lekarza ponad 2 lata dowiadujac sie ze musi olac prace i jechac do szpitala )
no i dojechalem
godzina czekania i start z badaniami - ekg cisnienie itp wkoncu kolejny neurolog ktory stwierdza ze on nie widzi probemu, po czym pan jest z innego rejonu prosze jechac do innego szpitala... ( i tu wkracza poczatek ataku ) zbieram tylek i jade do kolejnego szpitala po drodze maltretujac zapalniczke z bolu.
kolejny szpital tkz wojskowy :p moim zdaniem to raczej jest jakis polowy punkt opatrunkowy. 3 h czekania na lekarza ... no i niespodziank aneurolog... hmm i znowu o dziwo wszytko ok. wypis ze szpitala po 6h i recepta na lek " rozluzniajacy miesnie i uspakajajacy" - padlem ze smiechu.
akceptujac ze jednak moze cos to da lece do domu .
kolejny dzien to juz kilkanascie dni . pobudka h 12:30 brak bolu no to fajnie ide do pracy pomoglo !!!
akurat mialem na 15 wiec dotarlem do pracy i fajnei siedze 30 min i cos nie tak ... ojjjj znowu boli ... szybki lyk ibupromu pzrepity kawa ... nei tak sie nei da kolejna wtoopa tzreba sie zwolnic i cos z tym zrobic !!!
2h w pracy po czym raid z boem przez miasto do szpitala .... ten sam co wczoraj bo rejon...
tu dziwko dowiaduje sie ze musze czekac na lekarza bo jest tylko 1 egzeplarz na caly SOR . 3h czekania pojawia sie lekarz ktory mi wyjezdza po co do niego przylaze jak on nie leczy dlugotrwalych problemow....
bol wywoluje u mnei pewna agresje ...
wkoncu dostaje ponownie karteczke i won do neurologa ...
( pomyslalem ze tym razem nawet nei dostane aspiryny )
czekanie na neurologa 10 min bylo dla mnei szokiem . zaczelos ie badanie . nic nowego neurologicznie ok. po czym pytanie : czy mogl by mi pan opisac jak wyglada ten bol? ( bylem w szoku 1 raz ktos zapytal ) i seria pytan .
po czym slysze no to juz wszystko jasne ... ma pan zespo hortona inaczej zwany klasterowym bolem glowy.
nie wiedzialem o co pytac i co powiedziec... pierwszamysl jak to leczyc i czy to grozne??
seria pytan do neurologa i seria wyczerpujacych odpowiedzi zapewniajacych ze nei wplynie to na dlugosc zycia .
no i opis na karteczke i na oddzial SOR
czekanie na lekarza 3h 22min .
ucieszony ze wiem co mi jest nawet nei zwracalem uwagi na krzywe texty lekarza . chcialem wrocic do domu . wrocilem wyspalem sie i rano do apteki przed planowanym bolem . 2 recepty opis na kartce - 2 tabletki i jakis iniektor czy cos - no nic pokazuje w aptece . tabletki oki 17 zl da sie zniesc, ale co do tego uzadonka to jest 1 razowe i kosztuje 200zl chce pan to?
szok jak cos pzreciwbolowego moze kosztowac 200zl no ni olewam biore tabletki.
i to byl ostatni dzien kiedy mialem atak jak do tej pory. od wczoraj od 0:00 do teraz nei stwierdzilem jakiego kolwiek bolu:)
jednak jesli wroci to cos to bede gotowy na tyle na ile bede mogl. czytajac rozne strony widzialem jak ludzie przez miesiace i lata meczyli sie z klasterem i nikt im nie pomogl.
mialem to szczescie ze upartosc doprowadzila mnei do 1 neurologa ktory wiedzial co mnie cisnie .
sry za bledy