Nie tylko leki?
: 15 gru 2006, 21:20
Czy zauważyliście, że w czasie ataku bólu pomaga wam coś poza lekami lub tlenem?
Może wyjaśnie na swoim przykładzie o co mi dokładnie chodzi.
Otóż zauważyłem (choć oczywiście może mi się to tylko wydawało),
że w wytrzymaniu, a czasami nawet w osłabieniu bólu pomaga mi kilka rzeczy (zachowań) które stały się już praktycznie moimi nawykami.
1. Kiedy ból wyrwie mnie w nocy ze snu, to natychmiast wstaję. Nie próbuję walczyć z nim na leżąco i starać się zasnąć. Czasami natychmiast po wstaniu mam wrażenie, że jest słabszy.
2. Chodzenie. Czytałem gdzieś, że w czasie ataku człowiek ma taką potrzebę chodzenia. Sądzę, że to chodzenie w tą i z powrotem na prawdę mi pomaga.
3. Masowanie bolącej strony głowy. Może nawet trudno to nazwać masowanie. Ja po prostu głaszczę się po głowie. Po tej bolącej stronie. Takie "czochranie" włosów.
4. Stoję w taki sposób, żeby ciężar ciała przenosić na prawą nogę. Głowa boli mnie zawsze po lewej. Kiedy stoję równomiernie na dwóch nogach, mam wrażenie, że ta lewa wciska mi się do mózgu i powoduje większy ból. Staje więc "bardziej" na prawej i czuję ulgę. (troche zagmatwałem, ale mam nadzieję, że zrozumiecie
)
5. Nigdy nie płakałem ale mam wrażenie, że "jęczenie" czy raczej może coś w rodzaju takiego "mruczenia" podobnego do tego jakie można usłyszeć w świątymi buddyjskich mnichów też mi pomaga.
6. No i wizyta w łazience. łatwiej walczy mi się z bólem z "pustym pęcherzem"
Jak już napisałem, być może to wszystko jest zbieg okoliczności. Może nie działa to zawsze. Ale tak właśnie walcze z moją bestią
Czy Wy też zaobserwowaliście u siebie coś podobnego?
Może wyjaśnie na swoim przykładzie o co mi dokładnie chodzi.
Otóż zauważyłem (choć oczywiście może mi się to tylko wydawało),
że w wytrzymaniu, a czasami nawet w osłabieniu bólu pomaga mi kilka rzeczy (zachowań) które stały się już praktycznie moimi nawykami.
1. Kiedy ból wyrwie mnie w nocy ze snu, to natychmiast wstaję. Nie próbuję walczyć z nim na leżąco i starać się zasnąć. Czasami natychmiast po wstaniu mam wrażenie, że jest słabszy.
2. Chodzenie. Czytałem gdzieś, że w czasie ataku człowiek ma taką potrzebę chodzenia. Sądzę, że to chodzenie w tą i z powrotem na prawdę mi pomaga.
3. Masowanie bolącej strony głowy. Może nawet trudno to nazwać masowanie. Ja po prostu głaszczę się po głowie. Po tej bolącej stronie. Takie "czochranie" włosów.
4. Stoję w taki sposób, żeby ciężar ciała przenosić na prawą nogę. Głowa boli mnie zawsze po lewej. Kiedy stoję równomiernie na dwóch nogach, mam wrażenie, że ta lewa wciska mi się do mózgu i powoduje większy ból. Staje więc "bardziej" na prawej i czuję ulgę. (troche zagmatwałem, ale mam nadzieję, że zrozumiecie
5. Nigdy nie płakałem ale mam wrażenie, że "jęczenie" czy raczej może coś w rodzaju takiego "mruczenia" podobnego do tego jakie można usłyszeć w świątymi buddyjskich mnichów też mi pomaga.
6. No i wizyta w łazience. łatwiej walczy mi się z bólem z "pustym pęcherzem"
Jak już napisałem, być może to wszystko jest zbieg okoliczności. Może nie działa to zawsze. Ale tak właśnie walcze z moją bestią
Czy Wy też zaobserwowaliście u siebie coś podobnego?