Nareszcie w domu:)
: 11 gru 2006, 20:40
Witam wszystkich:)
Kiedy znalazłem tę stronę w necie poczułem się tak, jakbym powrócił do domu z dalekiej podróży.
Do tej pory byłem pewien, że ta dziwaczna dlegliwośc przytrafiła się tylko mi za jakieś grzechy w poprzednim wcieleniu:)
Tym bardziej, że medycy u których leczyłem się przez ostatnie lata nie potrafili mi tak na prawdę powiedzieć, co mi jest.
Najpierw przez piętnaście lat różni "specjaliści" leczyli moje podobno chore zatoki. W końcu trafił się jakiś laryngolog, który nie spał chyba na wykładach i stwierdził, że moje bóle mają podłoże neurologiczne.
W poradni neurologicznej starsza poni doktor stwierdziła, że to neuralgia (tak to się chyba pisze) nerwu trójdzielnego i wysłała mnie na tomografię głowy.
Oczywiście żyjemy w Polsce, nie w Zambii, więc na badanie czekałem jakieś cztery miesiące.
Kiedy wróciłem z wynikami do przychodni, okazało się, że pani doktor przeszła już na emeryturę:)))
DObrze, że w międzyczasie zapisała mi Amizepin i Ketonal (co do pisowni nie jestem pewien. Po Amizepinie nie bolało mnie przez jakieś 2 lata.
Fajnie było:)
Niestety ból wrócił w zeszłym roku na jesień. Jakoś go przetrwałem, ponieważ nie był chyba tak intensywny jak wcześniej.
Później było kilka miesięcy spokoju i od kilku dni nowa fala. Tym razem o zwykłej (czytaj cholernie dużej) intensywności.
Amizepin już mi się skończył. Muszę się wybrać do porzychodni po nową receptę.
Dam Wam znać, czy pomogło.
A tym czasem pozdrawiam wszystkich i życzę przespanych nocy i radosnych dni

Kiedy znalazłem tę stronę w necie poczułem się tak, jakbym powrócił do domu z dalekiej podróży.
Do tej pory byłem pewien, że ta dziwaczna dlegliwośc przytrafiła się tylko mi za jakieś grzechy w poprzednim wcieleniu:)
Tym bardziej, że medycy u których leczyłem się przez ostatnie lata nie potrafili mi tak na prawdę powiedzieć, co mi jest.
Najpierw przez piętnaście lat różni "specjaliści" leczyli moje podobno chore zatoki. W końcu trafił się jakiś laryngolog, który nie spał chyba na wykładach i stwierdził, że moje bóle mają podłoże neurologiczne.
W poradni neurologicznej starsza poni doktor stwierdziła, że to neuralgia (tak to się chyba pisze) nerwu trójdzielnego i wysłała mnie na tomografię głowy.
Oczywiście żyjemy w Polsce, nie w Zambii, więc na badanie czekałem jakieś cztery miesiące.
Kiedy wróciłem z wynikami do przychodni, okazało się, że pani doktor przeszła już na emeryturę:)))
DObrze, że w międzyczasie zapisała mi Amizepin i Ketonal (co do pisowni nie jestem pewien. Po Amizepinie nie bolało mnie przez jakieś 2 lata.
Fajnie było:)
Niestety ból wrócił w zeszłym roku na jesień. Jakoś go przetrwałem, ponieważ nie był chyba tak intensywny jak wcześniej.
Później było kilka miesięcy spokoju i od kilku dni nowa fala. Tym razem o zwykłej (czytaj cholernie dużej) intensywności.
Amizepin już mi się skończył. Muszę się wybrać do porzychodni po nową receptę.
Dam Wam znać, czy pomogło.
A tym czasem pozdrawiam wszystkich i życzę przespanych nocy i radosnych dni