Strona 1 z 1
Klaster w pracy!!
: 11 maja 2011, 22:58
autor: Marcin29
Witam ponownie!
Chciałbym zapytac jak radzicie sobie z sytuacjami kiedy Klaster dosięga was w godzinach pracy..........
Dużo chyba zależy od rodzaju pracy, ale ja zawsze zaciskałem zęby i robiłem co musiałem ale najchetniej uciekłbym i zamknal sie w jakims pomieszczeniu ale niestety tak sie nie da, atak bólu w pracy to chyba najgorsza sytuacja z mozliwych .....Co wy o tym sądzicie i jak sobie radzicie w pracy??

Pozdrawiam
Re: Klaster w pracy!!
: 12 maja 2011, 00:08
autor: Ambrozja
Mój klaster , czy coś w jego podobie ( myślałam kiedyś o chorobie wściekłych krów , boleriozie albo drożdżycy układu nerwowego , ewnetualnie o paranoii) , ale powiedzmy że miałam dwa razy w życiu cios jak grom z jasnego nieba . Pierwszy gdy dosłatał sie na kurs dla ternerów jeziectwa i....po paru dniach szlag mnie trafił , nie dosyć że każdy krok sprawiał mi ból w głowie , to również prawie "oslepalm " od aury uderzeniowej , po paru dniach miałam odmidniczkowe zapalenie nerek a wszystko 200 km od domu w spartańskich waunkach zakwaterowania z przemilymi kompanami i wypitki i wogóle a ja nagle wrak . Co zrobiłam jak sobie poradziałam . Zwolniłam się z jazd , pozostajać na samej teorii i mimo bólu wytrwałm tak dwa tygodnie . Głowa napieprzała mnie jeszcze 3 miechy na maksa a potem 5 średnio mocno - C a ł y czas !!! Po kursie kontynuowalam studia , chyba bylo coś lżejszego wtedy i wędrowałm po lekarzach . Nie wiem jak ale jakoś przetrwałam . Innym razem po kilkunastu latach , szlag mnie trafił inaczej . Dosytałam takiego wewnetzrengo trzęsienia , że nogi mi latały i ręce a ciśnienie i tetno poszło na maksa w góre . A ja menadżer w firmie w sytuacji kiedy w firmie się waliło . To była masakra . Głowa bolała ale na pierwszy plan przyszlo wew. rozbicie a wczęsniej bezsennośc z lasowaniem w głowie .Głowa bolala mnie i bolała. Lekarz neurolog dal mi leki na sen i na deprechę , jakoś się uspokoiłam ale szum w głowie i bóle głowy pozostały . Ale nigdy w nocy . Nikt mnie nie kontrolowal bezpośrednio . Jak automat załatwiałam wszytskie urzędowe sprawy , no ale ja nie miałam takich silnych na maksa ataków a potem odpuszczeń . Miałam wrażenie że stres to wszystko wywołał . Z szumami chodziłam , dawali mi jakieś leki bez sensu . zadnych zmian w obrębie uszu , laryngolog powiedział że jestem typową alergiczka ( zatykanie nosa bez kataru ) Po dwóch latach firma postanowiła ze mnie zrezygnowac , w sumie już wtedy czułam się lepiej i cieszyłam że stamtąd odchodzę . Nie ma jak poradzić sobie z bólem w pracy .Oby trwal jak najkrócej i można było w tym czasie jakoś się wycofać - ale wiem że to masakra . To tak jakby się było we mgle ( w malaginie ) a obok nas wszyscy sobie na lajcie robią swoje . Ja przez swoje dolegliwości zawsze dążej do perfekcji i dobija mnie jesli inni robią cos byle jak i w ogóle się tym nie przejumją .
Re: Klaster w pracy!!
: 12 maja 2011, 00:23
autor: Ambrozja
Ja bym chciała dodać coś " o cudownych ozdrowieniach " . Raz gdy po 8 miesiacach lasowania w głowie , w jednym dniu mi się poprwiło jak reką odjął . Wtedy pracowałam fizycznie u bauera na świerzym powietrzu . Praca łopatologiczna , nawet dostałm pochwalę za super wyszorownanie stajni i za pracę w polu . To było dla mnie jak leparstwo bo jak mnie szlag trafił na kursie to myślałam że już do niczego nie będę się nadawać . Innym razem , przed sensacjami z bólem głowy , miałam przypadek że byłam potwornie przeziębiona , jechaliśmy na wioskę na Sylwestra do koleżanki , która mieszkała w pałacu . W przerwach wychodzilismy spoceni na ćmika na lodowaty hol . Prawie nie spaliśmy do białego rana . Myslę sobie no to dopiero się doprawie i załatwie tutaj . Swietnie się bawiłam i na drugi dzien o dziwo byłam zupełnie zdrowa . Ani kataru ani nic . To było dziwne . Więc do czego zmierzam . Że klaster klasterem , ale warto zastanowić się co nas w ...ia lub czego się boimy ( oprócz klastra ) bo może to podswiadome napiecie , może też z powodu klastra nie wiem , ale ma wpływ na bóle głowy . Ja znam w swoim zyciu wiele sytuacji , gdy w miarę się czułam a mimo to trwoniłam zdrowie na dochodzenie do szewskiej pasji i białej gorączki . Kiedyś tez będąc w stanie totalnego napięcia , właśicwie niczym nie uzasadnionego ( to juz było po 8 miesięcznym chyba klasterze ) byłam na zajęciach relaksacji . W grupie świetnie się odpręzyłam . Posżlam do tej samej babki na seans ale już sie ta blogość i stan szczesliwości nie powtórzyły . Więc chyba zbawienną moc miała relaksajcja w grupie bo ja mam starch przed wystapieniami . Tak więc nie wiem może joga ???? by pomogła . Przysżło mi tez na mysl , po obejrzeniu pewnego filmu żeby nauczyć sie koncentarcji na czymś innym . Najlepiej iść na skałki tam trzeba się skupić na czymś innym . Bo nasze bóle są wynikiem uwięzienia myśli w ciele które robi co chce . Ale gdyby nad tym zapanować ????
Re: Klaster w pracy!!
: 12 maja 2011, 23:49
autor: herman
Klaster w pracy ?
Dopóki nie poznałem zbawiennych tryptanów to była masakra. Pracuję głównie pod ziemią gdzie: ani kawy, ani dymka, ani gdzie spokojnie głowę położyć i się w pokoju upodlić, ani ciszy, ani tlenu i jeszcze wymagają od ciebie maksymalnego wysiłku umysłowego i skupienia ...
Re: Klaster w pracy!!
: 14 maja 2011, 10:06
autor: gnatek
tego nie da się ukryć. prędzej czy później w pracy muszą się zorientować o twoim problemie. oczywiście wszystko zależy od rodzaju pracy , ale o ile z współpracownikami może się uda jakoś porozumieć, o tyle z szefostwem może być różnie. jak by nie patrzeć, to twój komfort cierpienia jest najważniejszy. trzeba na tą godzinę znaleźć sobie jakiś azyl, strefę ciszy i spokoju. i liczyć , że w tym czasie nikt od ciebie niczego nie będzie chciał. do tego potrzebne są dobre relacje z kolegami obok, których trzeba uprzedzić, że czasami tak masz. jeżeli swojej roboty nie będziesz zawalał , to nawet jak dojdzie to w końcu do szefostwa to można mieć nadzieję, że będą ci współczuć. trzeba oczywiście bagatelizować problem, zapewniając o epizodycznym charakterze klastra i długich przerwach między . inaczej, zwłaszcza przy braniu zwolnień lekarskich nie będzie zmiłuj, pogonią w cholerę. ja przez te 30 lat kilkakrotnie musiałem zmieniać pracę i dostosowywać ją do aktualnego stanu zdrowia

teraz mam układ najlepszy z możliwych , wszyscy o mojej chorobie wiedzą i nie robią problemów , ale i tak moje epizody są tak ciężkie , że gdy by nie imigran i botox to już dawno bym musiał wylądować na rencie inwalidzkiej.
zawsze warto walczyć o możliwość pracowania.
pozdrawiam
Re: Klaster w pracy!!
: 14 maja 2011, 11:07
autor: sawbona
Ja w pracy się nie chwalę. Nienawidzę tych współczujących acz nic nie rozumiejących spojrzeń ( raz zrobiłam błąd i powiedziałam ludziom w pracy). Horton dopada mnie w bardzo różnych sytuacjach. Jak jestem w redakcji, to jeszcze jest w miarę ok. Uciekam do kibla i na klozecie dochodzę do siebie. Gorzej jak jestem w reżyserce w trakcie emisji programu. To koszmar! Nie można nawet na sekundę wyjść, trzeba być cholernie skupionym i na dodatek umieć rejestrować w głowie kilkanaście komunikatów jednocześnie i jeszcze sprawnie na nie reagować. Przeżyłam to, to koszmar - powtarzam. Myślałam, ze słuchawki wbijają mi się w głowę a oko tak łzawiło, że nic na nie nie widziałam. A jeszcze trzeba zachować pozory bo w reżyserce siedzi kilkanaście osób. Innym przypadkiem jest jak atak łapie mnie na zdjęciach. Ostatnio jechałam na wywiad do Barcisia. Zaparkowałam przed jego domem. A mieszka na wsi i w okolicy byłam tylko ja. Bez żenady podniosłam bluzkę, dziabnęłam się strzykawką, zapaliłam i miałam wszystko w dupie. A w tym czasie Pani domu ( żona Barcisia) dziwnie mi się przyglądała zza firanki. Cha, cha...ale miała minę.
p.s. Nie mam patentu na atak w pracy. Reaguję w zależności od siły bólu. I pewnie tak każdy z nas.