Witam wszytskich
: 20 maja 2010, 04:16
Witam wszystkich cierpiących, a raczej walczących z tą niszczącą chorobą.
Na początku chciałem przywitać się ze wszystkimi osobami z Forum oraz życzyć dalszej, mam nadziej że owocnej walki z tym strasznym 'czymś'.
Mam na imię Paweł mam 28 lat i niestety tak jak wy muszę stawiać czoła wyzwania stawianym przez klaster. Właśnie znalazłem się na początku mojego czwartego cyklu. Pierwszy atak miałem w roku 2004, wiec jak sami widzicie okresy bez bólu były u mnie całkiem długie (za co jestem bardzo wdzięczny opaczności czy tez swojemu szczęściu w nieszczęściu:) ). Mój klaster charakteryzuje się powtarzalnością bóli wcześnie rano lub tuż po zaśnieciu wieczorem, jednak zdarzają się również ataki w czasie dnia oraz w środku nocy. Ból znajduje się za lewą gałką oczną promieniując do szczęki, towarzyszy mu oczywiście łzawienie z tego oka, katar płynący z lewej dziurki oraz zatkanie tejże dziurki pod koniec ataku, oraz zapada mi się powieka na lewym okiem. Na początku silniejszych ataków występuje również pocenie całego ciała.
Moja pierwsza wiązka bólu pojawiła się właśnie na wakacjach 2004 roku przed ostatnim rokiem studiów, wówczas oczywiście nie wiedziałem jeszcze z 'czym' ma do czynienia. Bóle powtarzały się prawie co noc przez okres 3 tygodni, wiec stosunkowo nie długo. Bóle nie były takie straszne, że tak powiem dało się z nimi żyć, aż w końcu ustały i wkrótce zapomniałem, że coś takiego miało nawet miejsce.
Kolejny nawrót choroby miał miejsce późną jesienią 2006 roku. Cały klaster trwał mniej więcej pomiędzy październikiem a listopadem, z napadami co dwa, trzy dni. Czasami ból atakował kilka razy danego dnia. Ten okres już odcisną piętno na mojej pracy, z której musiałem się zwalniać mówiąc o bólu głowy. Starałem się zwalniać tylko i wyłącznie wtedy, gdy już nie dawałem rady fizycznie i musiałem być sam. Wydaj mi się i tak, że moi przełożeniu uznawali to tylko za wymówki, ale dawno było i już tam nie pracuje, więc osuńmy to na boczny tor. W tym czasie było kilka ataków, które naprawdę były nie do zniesienia. Pierwszy lekarz, do którego się udałem postawił na zatoki lub migreny. Zatoki odrzuciliśmy po stosownych badaniach więc został neurolog i migrena. Po uzyskaniu takiej diagnozy na moje szczęście bóle się skończyły i pomyślałem, że już jest po wszystkim i samo przeszło. Oczywiście miałem nadzieję, że już nigdy nie wróci
))
Niestety w okresie od października do grudnia 2008 roku moja zmora powróciła jeszcze silniejsza
. Ataki były prawie codzienne przez ten okres czasu. Wówczas poznałem dokładnie co oznacza termin "łażenie po ścianach"
. Koleżanka z pracy poradził mi wizytę u neurologa w Bełchatowie, tak się złożyło że przez pewien czas mieszkałem w tym mieście - niestety taka praca, przynajmniej raz na 2 lata zmieniam miejsce zamieszkania. Niestety nie pamiętam jak ta Pani się nazywała
(. Po przekazaniu objawów - pierwsze co usłyszałem to 'ma Pan klasterowe bóle głowy', zrobiła mi wykład oraz odniosła się również do stron internetowych, które poleciła mi przejrzeć. Przypisała sterydy oraz jeden z tryptanów w spray’u. Co do sterydów to się jednak nie odważyłem na ich wzięcie jednak spray przerywał bóle całkiem nieźle.
11 maja 2010 rozpoczął się moja kolejna batalia z KGB sorry nie ta bajka z KBG
. Zacząłem prowadzić dzienniczek bólów, zapisywać dokładnie jak długo one trwały oraz zbierać inne cenne informacje. Piekielny ból przeszkadza mi znów strasznie w mojej pracy, ale dzięki niej dowiedziałem się o jednym z trrigerów, a mianowicie o stresie - wczoraj jeden z moich podwładny wk###ł mnie tak straszne, a 15 minut później miałem atak, którego skutki czuję do dzisiaj. Od tamtej pory miałem dwa ataki, a głowa "ćmi" mnie przez cały czas. Mam tylko nadziej, iż ten klaster skończy się do końca czerwca, w tym momencie jestem odpowiedzialny za pracę prawie 400 osób i nie wiem czy będę w stanie podejmować rozsądne decyzje gdy potrwa to dłużej. Dzisiaj przepraszałem za moją reakcję z dnia poprzedniego, nigdy to mi się wcześnie nie zdarzyło tak potraktować pracownika, a sprawa była naprawdę błacha
(( jakieś śmieszne tłumaczenie nie dostarczone na czas....
Niestety w tym klastrze bóle mam już codziennie – widocznie i starszy tym bóle silniejsze.
Pozdrawiam wszystkie klasterki z Forum
Na początku chciałem przywitać się ze wszystkimi osobami z Forum oraz życzyć dalszej, mam nadziej że owocnej walki z tym strasznym 'czymś'.
Mam na imię Paweł mam 28 lat i niestety tak jak wy muszę stawiać czoła wyzwania stawianym przez klaster. Właśnie znalazłem się na początku mojego czwartego cyklu. Pierwszy atak miałem w roku 2004, wiec jak sami widzicie okresy bez bólu były u mnie całkiem długie (za co jestem bardzo wdzięczny opaczności czy tez swojemu szczęściu w nieszczęściu:) ). Mój klaster charakteryzuje się powtarzalnością bóli wcześnie rano lub tuż po zaśnieciu wieczorem, jednak zdarzają się również ataki w czasie dnia oraz w środku nocy. Ból znajduje się za lewą gałką oczną promieniując do szczęki, towarzyszy mu oczywiście łzawienie z tego oka, katar płynący z lewej dziurki oraz zatkanie tejże dziurki pod koniec ataku, oraz zapada mi się powieka na lewym okiem. Na początku silniejszych ataków występuje również pocenie całego ciała.
Moja pierwsza wiązka bólu pojawiła się właśnie na wakacjach 2004 roku przed ostatnim rokiem studiów, wówczas oczywiście nie wiedziałem jeszcze z 'czym' ma do czynienia. Bóle powtarzały się prawie co noc przez okres 3 tygodni, wiec stosunkowo nie długo. Bóle nie były takie straszne, że tak powiem dało się z nimi żyć, aż w końcu ustały i wkrótce zapomniałem, że coś takiego miało nawet miejsce.
Kolejny nawrót choroby miał miejsce późną jesienią 2006 roku. Cały klaster trwał mniej więcej pomiędzy październikiem a listopadem, z napadami co dwa, trzy dni. Czasami ból atakował kilka razy danego dnia. Ten okres już odcisną piętno na mojej pracy, z której musiałem się zwalniać mówiąc o bólu głowy. Starałem się zwalniać tylko i wyłącznie wtedy, gdy już nie dawałem rady fizycznie i musiałem być sam. Wydaj mi się i tak, że moi przełożeniu uznawali to tylko za wymówki, ale dawno było i już tam nie pracuje, więc osuńmy to na boczny tor. W tym czasie było kilka ataków, które naprawdę były nie do zniesienia. Pierwszy lekarz, do którego się udałem postawił na zatoki lub migreny. Zatoki odrzuciliśmy po stosownych badaniach więc został neurolog i migrena. Po uzyskaniu takiej diagnozy na moje szczęście bóle się skończyły i pomyślałem, że już jest po wszystkim i samo przeszło. Oczywiście miałem nadzieję, że już nigdy nie wróci
Niestety w okresie od października do grudnia 2008 roku moja zmora powróciła jeszcze silniejsza
11 maja 2010 rozpoczął się moja kolejna batalia z KGB sorry nie ta bajka z KBG
Niestety w tym klastrze bóle mam już codziennie – widocznie i starszy tym bóle silniejsze.
Pozdrawiam wszystkie klasterki z Forum