Wreszcie nie jestem sam.
: 30 gru 2009, 14:45
Witam wszystkich,
naprawde ciesze sie, ze nie jestem sam i ze jest takie miejsce gdzie sa ludzie z podobnymi problemami. Postaram sie przedstawic i opisac troszke moj problem. Mam na imie Artur lat 28. Pierwszy atak pojawil sie u mnie w 2002roku w maju po przylocie do USA. Najpierw myslalem ze po prostu podczas lotu samolotem pod wplywem cisnienia cos przestawilo mi sie w glowie i jest to bol tymczasowy. Dopiero po dwoch latach zglosilem sie do lekarza na badania ( wiem strasznie dlugo czekalem). Myslalem, ze jest to normalny problem ktory czasami sie pojawia i kazdemu moze to sie przytrafic. Lekarz po dokladnym opisie objawow wypisal mi leki przeciwbolowe i poprosil abym zglosil sie do niego po dwoch tygodniach. Niestety nie uczynilem tego poniewaz czulem ze nie jest wstanie mi pomoc. Po tej probie bylem u lekarza jeszcze tylko raz. Podczas atakow zaciskalem zeby i biorac mnostwo lekow przeciwbolowych tak zylem. Czytajac forumowiczow wnioskuje ze nie mam epizodycznego objawu tej choroby. Od poczatku kiedy pierwszy raz zetknalem sie z tym bolem to najdluzszy okres bez nawrotu to bylo dwa miesiace. Czyli juz 7 lat mam bol ktory mi doskwiera od 5 do 6 dni w tygodniu. Podczas doby mam 2-3 napady okolo 45-50min. Zona juz jakos radzi sobie (tzn wie jak mi pomoc o ile tak to mozna nazwac), czyli oklad lodu i pozostawienie mnie w ciszy a potem przytulenie. Najgorzej jest oczywiscie w nocy poniewaz nie mam serca jej budzic i prosic o pomoc. Tak jak wspomnialem wczesniej postanowilem zbadac sie jeszcze raz i to juz w kraju. Lekarz stwierdzil ze to zwykle skrecenie przegrody nosowej i w lutym 2010 roku mialem poddac sie zabiegowi. Cos mi nie pasowalo w tej diagnozie. Niestety ten ostatni rok byl najgorszy. Bol jzu naprawde osiagnal maksimum mojej wytrzymalosci i zglosilem sie do jeszcze jednej osoby. I to wlasnie ostatni lekarz po badaniach i po moim opisie przebiegu choroby a raczej atakow, jako pierwszy zapoznal mnie z terminem Bol Klasterowy. Po powrocie do domu natychmiast zaczalem szukac wiecej informacji na ten temat i Bingo!!!, to jest to. Te same objawy, te same zachowania podczas ataku. Niestety ow lekarz nie byl tego pewien i poprosil mnie abym jeszcze zglosil sie do jego kolegi w ramach potwierdzenia diagnozy. W najblizszym czasie to uczynie. Jeszcze raz dodam tylko ze fajnie( chociaz lepiej aby nikt z nas tego w zyciu nie doznal) ze sa osoby z takim samym problemem jak ja. Chcialem tylko Was zapytacz o jedna rzecz. Wiekszosc twierdzi tutaj ze alkohol jest jednym z tych czynnikow ktory poteguje atak. W moim przypadku jednak, jezeli np poprzedniego dnia wypije trunki mocniejsze czyli wodka, whisky albo inny mocny alkohol, to ataki miajaja. Co prawda tylko na dwa dni ale jaka to ulga. Kazdy wie co mam na mysli z ta "ulga". Nie twierdze ze to picie jest rozwiazaniem ktore stosuje ale przy wiekszych okazjach zdarza mi sie napic i po tym nie odczuwam bolu. Dlatego tez mam pyatnie czy to rzeczywiscie ma jakis wplyw na chwilowy zanik atakow? Bede wdzieczny za odpowiedzi. Jeszcze raz witam i pozdrawiam wszystkich.
naprawde ciesze sie, ze nie jestem sam i ze jest takie miejsce gdzie sa ludzie z podobnymi problemami. Postaram sie przedstawic i opisac troszke moj problem. Mam na imie Artur lat 28. Pierwszy atak pojawil sie u mnie w 2002roku w maju po przylocie do USA. Najpierw myslalem ze po prostu podczas lotu samolotem pod wplywem cisnienia cos przestawilo mi sie w glowie i jest to bol tymczasowy. Dopiero po dwoch latach zglosilem sie do lekarza na badania ( wiem strasznie dlugo czekalem). Myslalem, ze jest to normalny problem ktory czasami sie pojawia i kazdemu moze to sie przytrafic. Lekarz po dokladnym opisie objawow wypisal mi leki przeciwbolowe i poprosil abym zglosil sie do niego po dwoch tygodniach. Niestety nie uczynilem tego poniewaz czulem ze nie jest wstanie mi pomoc. Po tej probie bylem u lekarza jeszcze tylko raz. Podczas atakow zaciskalem zeby i biorac mnostwo lekow przeciwbolowych tak zylem. Czytajac forumowiczow wnioskuje ze nie mam epizodycznego objawu tej choroby. Od poczatku kiedy pierwszy raz zetknalem sie z tym bolem to najdluzszy okres bez nawrotu to bylo dwa miesiace. Czyli juz 7 lat mam bol ktory mi doskwiera od 5 do 6 dni w tygodniu. Podczas doby mam 2-3 napady okolo 45-50min. Zona juz jakos radzi sobie (tzn wie jak mi pomoc o ile tak to mozna nazwac), czyli oklad lodu i pozostawienie mnie w ciszy a potem przytulenie. Najgorzej jest oczywiscie w nocy poniewaz nie mam serca jej budzic i prosic o pomoc. Tak jak wspomnialem wczesniej postanowilem zbadac sie jeszcze raz i to juz w kraju. Lekarz stwierdzil ze to zwykle skrecenie przegrody nosowej i w lutym 2010 roku mialem poddac sie zabiegowi. Cos mi nie pasowalo w tej diagnozie. Niestety ten ostatni rok byl najgorszy. Bol jzu naprawde osiagnal maksimum mojej wytrzymalosci i zglosilem sie do jeszcze jednej osoby. I to wlasnie ostatni lekarz po badaniach i po moim opisie przebiegu choroby a raczej atakow, jako pierwszy zapoznal mnie z terminem Bol Klasterowy. Po powrocie do domu natychmiast zaczalem szukac wiecej informacji na ten temat i Bingo!!!, to jest to. Te same objawy, te same zachowania podczas ataku. Niestety ow lekarz nie byl tego pewien i poprosil mnie abym jeszcze zglosil sie do jego kolegi w ramach potwierdzenia diagnozy. W najblizszym czasie to uczynie. Jeszcze raz dodam tylko ze fajnie( chociaz lepiej aby nikt z nas tego w zyciu nie doznal) ze sa osoby z takim samym problemem jak ja. Chcialem tylko Was zapytacz o jedna rzecz. Wiekszosc twierdzi tutaj ze alkohol jest jednym z tych czynnikow ktory poteguje atak. W moim przypadku jednak, jezeli np poprzedniego dnia wypije trunki mocniejsze czyli wodka, whisky albo inny mocny alkohol, to ataki miajaja. Co prawda tylko na dwa dni ale jaka to ulga. Kazdy wie co mam na mysli z ta "ulga". Nie twierdze ze to picie jest rozwiazaniem ktore stosuje ale przy wiekszych okazjach zdarza mi sie napic i po tym nie odczuwam bolu. Dlatego tez mam pyatnie czy to rzeczywiscie ma jakis wplyw na chwilowy zanik atakow? Bede wdzieczny za odpowiedzi. Jeszcze raz witam i pozdrawiam wszystkich.