Czesc
: 24 lis 2009, 11:59
Czesc, jestem Michal. Mam do was prośbę... napiszę tutaj historię swojej choroby, a Wy proszę sprobójcie powiedzieć czy jest to ból klastrowy i co ewentualnie może mi pomóc. Oczywiście wiem, że taką opinię należy traktować drugorzędnie, a najważniejsza ma być diagnoza lekarza; jednak lekarze jak do tej pory nie bardzo mi pomogli. Ok, wygląda to tak:
Około 9 miesięcy temu zaczęła boleć mnie głowa, okolice zatok. Na początku myślałem, że to ot tak zwykły ból głowy i zwyczajnie przejdzie. Nie jestem w stanie powiązać początku bólu z jakimkolwiek zdarzeniem, z żadną infekcją ani nic w tym stylu. Jedyne skojarzenie to mój uraz kolana ( zerwanie więzadła krzyżowego ), które zdarzyło się zaraz przed rozpoczęciem bóli - takie zdarzenie mogłoby wywołać bóle psychogenne ( było takie podejżenie, rozwinę później ).
Ból na początku wygladał dokładnie tak samo jak teraz, czyli: jest to ból ciągły, przerwszy są sporadyczne, na przestrzeni tych 9 miesięcy pamiętam nie więcej niż 8 dni w których nie bolało. Nasilenie bywa różne, przemierzylem całą skalę zamieszoną na tej stronie ( poziom 10 jest przeżyciem niemal metafizycznym ). Nie pulsuje, nie promieniuje, jest to ciągły, stały ból, nie kłujący, nie szarpiący, taki ucisk, ciężar, obręcz. Boli mnie czoło, za oczami, nad oczami, rzadko skronie. Zazwyczaj ból jest umiarkowany i nie przekracza w skali 4, tyle że trwa on cały czas, przerwą w bólu nazywam ból w skali 1, jednak podczas takiej przerwy jestem zbyt zmęczony bólem który był, że nie jestem w stanie odczpocząć od niego. Nie mam światłowstrętu, nie wymiotuje, nie mam gorączki, nie słabne, nie mam żadnych zaburzeń neurologicznych, mam natomiast jest dość dziwny objaw - mam non-stop obrzękniętą śluzuwkę nosa, czyli poprostu zatkany nos. Dodatkowo zamiast katar wydmuchiwać nosem, spływa mi po gardle i muszę co chwila pluć.
W związku ze wszystkimi objawami najbardziej oczywistą wydawała się wizyta u laryngologa - byłem do tej pory u ośmiu. Brałem tony antybiotyków, były inhalacje, naświetlania (ciepło, podczerwień), conajmniej 10 różnych kropli, preparaty pseudoefedrynowe. Miałem tomografię zatok - wszystko idealnie czyste i powietrzne, natomiast znaleźli krzywą przgrodę nosową. W związku z tym była teoria że bóle są spowodowane niedrożnością nosa. Przegrodę niedawno mi zoperowano, operacja zupełnie nic nie pomogła ( w dzień operacji, po minięciu znieczulnia czułem ten największy możliwy ból - 10, podejżewam, że jakby mi urwało nogę to ból byłby mniejszy od tego co przeżyłem ). Byłem także u dwóch neurologów, jeden zapodał mi zastrzyk gdzieś w brew, aby zablokować jakiś nerw twarzowy, zupełnie nic nie pomogło, drugi stwierdził że mam nerwice i wysłał mnie do psychologa. Nie miałem żadnych badań neurologicznych. Byłem u dwóch psychologów, nie mam nerwicy, natomiast bólu psychogennego nie są w stanie wykluczyć ( tak samo jak laryngolog nie jest w stanie wykluczyć, że boli mnie z powodów laryngologicznych ). Byłem także u stomatologa, okulisty ( badanie dna oka ), miałem badania krwi. Wszystko w normie - jestem okazem zdrowia. W ciągu tych 9 miesięcy miałem 2 operacje na kolano, za każdym razem po operacji ból głowy był wręcz kosmiczny ( skala około 8-9 ) i przechodził dnia następnego. Najczęściej ból zaczyna się rano ( to znaczy nasila się, nie może się zaczynać bo nigdy się nie kończy ), i tak sobie stopniowo maleje w czasnie dnia od 4 rano do 1 wieczorem. Rano, to znaczy, że budzę się z bólem.
Ból nasila się jak się zmęczę ( przez ból zaniedbuję rehabilitacje kolana ), jak sobie poskaczę to już jest masakra. Nie pomagają żadne leki przeciwbólowe, niektóre jakby 'maskują' ból, ale efekt jest krótkotrwały i ogólnie marny. W bardzo małym stopniu pomaga mi ciepły prysznic czy spacer, ale myślę, że to poprostu coś przyjemnego, co odciąga mnie od bólu a nie ma na niego bezpośredniego wpływu.
I to tyle... oczywiście przez te 9 miesięcy przeżyłem wszystkie problemy które tutaj wszyscy opisują - bezsilność, załamanie, 'będę już tak miał zawsze', 'co to za życie' , 'lekarze mnie olewają', znajomi narzekają bo ciągle boli mnie głowa i nigdzie nie mogę wyjść... i tak dalej.
Jakieś sugestie, badania do zrobienia? Planuje EEG, ewentualnie MRI głowy, szukam dobrego neurologa w szczecinie.
Około 9 miesięcy temu zaczęła boleć mnie głowa, okolice zatok. Na początku myślałem, że to ot tak zwykły ból głowy i zwyczajnie przejdzie. Nie jestem w stanie powiązać początku bólu z jakimkolwiek zdarzeniem, z żadną infekcją ani nic w tym stylu. Jedyne skojarzenie to mój uraz kolana ( zerwanie więzadła krzyżowego ), które zdarzyło się zaraz przed rozpoczęciem bóli - takie zdarzenie mogłoby wywołać bóle psychogenne ( było takie podejżenie, rozwinę później ).
Ból na początku wygladał dokładnie tak samo jak teraz, czyli: jest to ból ciągły, przerwszy są sporadyczne, na przestrzeni tych 9 miesięcy pamiętam nie więcej niż 8 dni w których nie bolało. Nasilenie bywa różne, przemierzylem całą skalę zamieszoną na tej stronie ( poziom 10 jest przeżyciem niemal metafizycznym ). Nie pulsuje, nie promieniuje, jest to ciągły, stały ból, nie kłujący, nie szarpiący, taki ucisk, ciężar, obręcz. Boli mnie czoło, za oczami, nad oczami, rzadko skronie. Zazwyczaj ból jest umiarkowany i nie przekracza w skali 4, tyle że trwa on cały czas, przerwą w bólu nazywam ból w skali 1, jednak podczas takiej przerwy jestem zbyt zmęczony bólem który był, że nie jestem w stanie odczpocząć od niego. Nie mam światłowstrętu, nie wymiotuje, nie mam gorączki, nie słabne, nie mam żadnych zaburzeń neurologicznych, mam natomiast jest dość dziwny objaw - mam non-stop obrzękniętą śluzuwkę nosa, czyli poprostu zatkany nos. Dodatkowo zamiast katar wydmuchiwać nosem, spływa mi po gardle i muszę co chwila pluć.
W związku ze wszystkimi objawami najbardziej oczywistą wydawała się wizyta u laryngologa - byłem do tej pory u ośmiu. Brałem tony antybiotyków, były inhalacje, naświetlania (ciepło, podczerwień), conajmniej 10 różnych kropli, preparaty pseudoefedrynowe. Miałem tomografię zatok - wszystko idealnie czyste i powietrzne, natomiast znaleźli krzywą przgrodę nosową. W związku z tym była teoria że bóle są spowodowane niedrożnością nosa. Przegrodę niedawno mi zoperowano, operacja zupełnie nic nie pomogła ( w dzień operacji, po minięciu znieczulnia czułem ten największy możliwy ból - 10, podejżewam, że jakby mi urwało nogę to ból byłby mniejszy od tego co przeżyłem ). Byłem także u dwóch neurologów, jeden zapodał mi zastrzyk gdzieś w brew, aby zablokować jakiś nerw twarzowy, zupełnie nic nie pomogło, drugi stwierdził że mam nerwice i wysłał mnie do psychologa. Nie miałem żadnych badań neurologicznych. Byłem u dwóch psychologów, nie mam nerwicy, natomiast bólu psychogennego nie są w stanie wykluczyć ( tak samo jak laryngolog nie jest w stanie wykluczyć, że boli mnie z powodów laryngologicznych ). Byłem także u stomatologa, okulisty ( badanie dna oka ), miałem badania krwi. Wszystko w normie - jestem okazem zdrowia. W ciągu tych 9 miesięcy miałem 2 operacje na kolano, za każdym razem po operacji ból głowy był wręcz kosmiczny ( skala około 8-9 ) i przechodził dnia następnego. Najczęściej ból zaczyna się rano ( to znaczy nasila się, nie może się zaczynać bo nigdy się nie kończy ), i tak sobie stopniowo maleje w czasnie dnia od 4 rano do 1 wieczorem. Rano, to znaczy, że budzę się z bólem.
Ból nasila się jak się zmęczę ( przez ból zaniedbuję rehabilitacje kolana ), jak sobie poskaczę to już jest masakra. Nie pomagają żadne leki przeciwbólowe, niektóre jakby 'maskują' ból, ale efekt jest krótkotrwały i ogólnie marny. W bardzo małym stopniu pomaga mi ciepły prysznic czy spacer, ale myślę, że to poprostu coś przyjemnego, co odciąga mnie od bólu a nie ma na niego bezpośredniego wpływu.
I to tyle... oczywiście przez te 9 miesięcy przeżyłem wszystkie problemy które tutaj wszyscy opisują - bezsilność, załamanie, 'będę już tak miał zawsze', 'co to za życie' , 'lekarze mnie olewają', znajomi narzekają bo ciągle boli mnie głowa i nigdzie nie mogę wyjść... i tak dalej.
Jakieś sugestie, badania do zrobienia? Planuje EEG, ewentualnie MRI głowy, szukam dobrego neurologa w szczecinie.