Uszanowanko
: 27 maja 2015, 00:56
Witam wszystkich, nazywam się Piotrek i od blisko 11 lat toczę nierówną walkę z naszym wspólnym wrogiem. Mam 24 lata i z zawodu, co by nie mówić jestem marynarzem. Historia z bólem zaczęła się u mnie bardzo wcześnie, bo jeszcze w gimnazjum. Na początku myślałem, że to oko, obszedłem wszystkich lepszych okulistów w mieście, a najlepsza diagnoza jaką usłyszałem brzmiała : 'za dużo się oglądasz za dziewczynami'. Jeden przytomny lekarz wysłał mnie do laryngologa, a na szczęście ten wysłał mnie do neurologa. Diagnoza też nie była dla niego oczywista. Przeszedłem serię badań, pewnie jak każdy z Was, na której nic nie wyszło i zostałem w kropce. Po jakimś roku letargu i niewiedzy wybrałem się do kolejnego neurologa, który jest świetnym lekarzem, ordynatorem w szpitalu klinicznym AM im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. On nie miał wątpliwości, że jestem chory na KBG, ale w zasadzie kuracja przez niego stosowana nie przyniosła rezultatów (podawał mi sterydy). W takiej sytuacji tkwię do dzisiaj. Bóle mam bardzo często, a w pracy to już w ogóle przesada. Nie ma co się okłamywać, ale nieregularne i przerywane godziny snu na statku dają w kość bardzo mocno. Co ciekawe odpływałem prawie pół roku na statku rybackim i zapach ryb nie był dla mnie triggerem, nie mówiąc o zapachu farby czy innych chemikaliów, które na statku leją sie strumieniami. Za to np. zapach gumy, taki jak się czuje w sklepach z tanimi butami (jakieś trampki czy gumaki) w 15 minut mnie kładzie na kolana. Zjadłem w życiu morze tabletek przeciwbólowych , ale to chyba tylko w akcie desperacji, bo jak wszyscy wiemy to to pomaga jak umarłemu kadzidło. Jeżeli mogę mówić o jakiejkolwiek skuteczności, to ewentualnie naproxen pozwala mi na jako takie funkcjonowanie podczas ataku. Jakiś czas temu zdecydowałem się na akupunkturę u takiego magika, który z zawodu jest murarzem i nie bez powodu o tym wspominam. Szedłem do niego jako całkowity sceptyk, a facet mi pomógł na rok. Nie wiem czy to autosugestia(chociaż jak mówię - nawet teraz nie do końca wierzę w takie gusła) czy przypadek, ale rok miałem spokój. Po roku wróciło, to ja w te pędy do gościa od nowa, niestety za drugim razem już się nie udało. No to tak po krótce o mnie, w każdym razie cieszę się, że Was znalazłem i co najważniejsze dołączyłem do Waszego (już Naszego) forum.
pozdrawiam
Piotrek
pozdrawiam
Piotrek