Witajcie
: 23 gru 2014, 11:21
Witam wszystkich.
Nazywam sie Edyta i mam 29 lat.
Pierwszy atak pojawił się około 6 lat temu i dopadł mnie w pracy. Wizyta na ostrym dyżurze okulistycznym nic nie pomogła.
Na początku ataki były częste. Trwały od kilku 2-3 dni do 3 tygodni i z przerwami co miesiac lub 2. I tak wytrwałam 3 lata błąkając się po lekarzach i nikt nie potrafił mi pomóc.
Wszystko wyglądało tak jakby coś wpadło mi do prawego oka i podowowało silne kłócie, łzawienie i wyciek z nosa po stronie prawej, do tego światłowstręt, lekko opadająca prawa powieka. Najsilniejszy ból dopadał mnie kilka razy dziennie uniemożliwiając mi na kilka czasem kilkanaście minut funkcjonowanie. Najgorsze są poranki kiedy otwieramm oczy i po 3 sekundach dopada kłócie... 15 min mam z głowy. Siedzieć i czekać aż przejdzie. A przez cały czas trwania ataków po za napadami bółu towarzyszy mi łaskotanie. Irytująca ale do zniesienia. Jakby włos owinął się wokół gałki ocznej i co jakiś czas oba jego końce nakłówają oko. Wtedy najbardziej boli. Wtedy mam ochotę mordować, a kiedy już przechodzi czasem nie mogę opanować łez... z bezsilności.
Po 3 latach meczenia sie nagle wszystko ustało.
Przez 2 lata nic. Cieszyłam się. Myślałam, że przeszło. Rok temu w listopadzie(2013) znów powróciło. Ktoś ze znajomych mnie ochrzanił i kazał jak najszybciej iśc do neurologo skoro żaden okulista nie jest w stanie mi pomóc. Męczyłam się tydzień z atakiem. Terminu do neurologów - kosmicznie długie. W końcu poszłam prywatnie.
Trafiłam do bardzo miłej Pani doktor, która od razu wiedziała co się ze mną dzieje.
Poczatkowo podejrzewał przewlekłą napadową hemikranię, jednak leki na to tylko łagodziły nieznacznie bół. Dzień po wizycie zmieniła leki na dexametazon i stał się cud. Nagle wszystko znikło jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki. 3 tygodnie podstawowego leczenia w czasie trwania ataków nie odczuwałam nic. Nie bolało, nie łaskotało. Cudownie wiedzieć co mnie męczy i jak z tym walczyć.
Od diagnozy minął rok. Tydzień temu znowu mnie dopadło. Tym razem byłam przygotowana:)
Dziś już wiem na pewno, że jasne świało prosto w oczy mi szkodzi i może mieć wpływ na ataki. Już nie mogę siedzieć po nocach przy komputerze bez dodatkowego oświetlenia. Wszystkie monitory na których pracuję zostały przyciemnione najbardziej jak się dało. Porządne okulary słoneczne też dają radę. I chyba już wiem co jest zwiastunem nawrotu ataków: łzawienie tak po prostu prawego oka. Przed ostatnim nawrotem na 2-3 tyg przed dość czesto łzawiło mi oko.
Cieszę się, że znalazłam to forum. Zgromadziliście tutaj tyle wiedzy i waszych doświadczeń. Mam dużo do nadrobienia.
Pozdrawiam
Fredka
Nazywam sie Edyta i mam 29 lat.
Pierwszy atak pojawił się około 6 lat temu i dopadł mnie w pracy. Wizyta na ostrym dyżurze okulistycznym nic nie pomogła.
Na początku ataki były częste. Trwały od kilku 2-3 dni do 3 tygodni i z przerwami co miesiac lub 2. I tak wytrwałam 3 lata błąkając się po lekarzach i nikt nie potrafił mi pomóc.
Wszystko wyglądało tak jakby coś wpadło mi do prawego oka i podowowało silne kłócie, łzawienie i wyciek z nosa po stronie prawej, do tego światłowstręt, lekko opadająca prawa powieka. Najsilniejszy ból dopadał mnie kilka razy dziennie uniemożliwiając mi na kilka czasem kilkanaście minut funkcjonowanie. Najgorsze są poranki kiedy otwieramm oczy i po 3 sekundach dopada kłócie... 15 min mam z głowy. Siedzieć i czekać aż przejdzie. A przez cały czas trwania ataków po za napadami bółu towarzyszy mi łaskotanie. Irytująca ale do zniesienia. Jakby włos owinął się wokół gałki ocznej i co jakiś czas oba jego końce nakłówają oko. Wtedy najbardziej boli. Wtedy mam ochotę mordować, a kiedy już przechodzi czasem nie mogę opanować łez... z bezsilności.
Po 3 latach meczenia sie nagle wszystko ustało.
Przez 2 lata nic. Cieszyłam się. Myślałam, że przeszło. Rok temu w listopadzie(2013) znów powróciło. Ktoś ze znajomych mnie ochrzanił i kazał jak najszybciej iśc do neurologo skoro żaden okulista nie jest w stanie mi pomóc. Męczyłam się tydzień z atakiem. Terminu do neurologów - kosmicznie długie. W końcu poszłam prywatnie.
Trafiłam do bardzo miłej Pani doktor, która od razu wiedziała co się ze mną dzieje.
Poczatkowo podejrzewał przewlekłą napadową hemikranię, jednak leki na to tylko łagodziły nieznacznie bół. Dzień po wizycie zmieniła leki na dexametazon i stał się cud. Nagle wszystko znikło jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki. 3 tygodnie podstawowego leczenia w czasie trwania ataków nie odczuwałam nic. Nie bolało, nie łaskotało. Cudownie wiedzieć co mnie męczy i jak z tym walczyć.
Od diagnozy minął rok. Tydzień temu znowu mnie dopadło. Tym razem byłam przygotowana:)
Dziś już wiem na pewno, że jasne świało prosto w oczy mi szkodzi i może mieć wpływ na ataki. Już nie mogę siedzieć po nocach przy komputerze bez dodatkowego oświetlenia. Wszystkie monitory na których pracuję zostały przyciemnione najbardziej jak się dało. Porządne okulary słoneczne też dają radę. I chyba już wiem co jest zwiastunem nawrotu ataków: łzawienie tak po prostu prawego oka. Przed ostatnim nawrotem na 2-3 tyg przed dość czesto łzawiło mi oko.
Cieszę się, że znalazłam to forum. Zgromadziliście tutaj tyle wiedzy i waszych doświadczeń. Mam dużo do nadrobienia.
Pozdrawiam
Fredka