Boję się, że to klaster... :(
: 30 cze 2013, 21:03
Witam... chciałabym opisać swoją historię, prosić o pomoc, porady... Z góry przepraszam, że się rozpiszę, ale chcę podać jak najwięcej szczegółów...
Mam 27 lat. Od ładnych kilku lat miewałam w moim odczuciu wówczas dość silne bóle głowy (dziś już myślę, że jednak wcale nie były aż tak silne). Muszę nadmienić, że jestem osobą baaaardzo nerwową, żyję praktycznie w wiecznym i codziennym stresie. Tak też bóle często pojawiały się po nerwowych sytuacjach. W 90% ból był zawsze zlokalizowany po lewej stronie, nad okiem. Pomagał ibum i sen. Ból był mocny, ale znośny. W ostatnim czasie mam wrażenie, że niekiedy to oko też lekko łzawiło. Sama interpretowałam to jako migrenę, ale nigdy z tego powodu się nie leczyłam, nie było to uciążliwe.
Historia jednak zaczyna się zaledwie kilka dni temu...
Znów złapał mnie ból nad lewym okiem, żeby go nie czuć dla wygody przyjęłam ibum. Przeszło. To było pod wieczór. Następnego dnia obudziłam się - znów ból w tym miejscu i tak jakby ogólnie całej głowy, tak też znów przyjęłam rano ibum, żeby ból się nie rozwinął. Przeszło. Ok. godziny 18-19 zaczęłam odczuwać znów ból, tylko... tym razem po prawej stronie! Też nad okiem, trochę może w oczodole, ale PRAWYM (co na ogół nigdy się nie zdarzało). Stwierdziłam, że tym razem nie wezmę tabletki, muszę przetrzymać, ból był zwyczajny, umiarkowany, normalnie funkcjonowałam. Ok. godziny 22 położyłam się (ale nie spać), wzięłam ze sobą laptopa. Niestety w leżeniu ból się nasilał, aż mną trochę rzucało (byłam niespokojna, wierciłam się), ale twardo buszowałam na laptopie. Zaczęło mi łzawić to prawe oko, poczułam, że mam zatkaną prawą dziurkę nosa (bywało już podobnie przy tych mocnych, ale zupełnie znośnych bólach po lewej stronie). Poszłam się kąpać - stwierdziłam, że "w pozycji nielezącej" jest lepiej, choć ból czułam, chyba nawet w całej lewej połówce. Oko nie łzawiło, łzawiło tylko, gdy się położyłam. Po kąpaniu położyłam się spać..ciężko mi było znaleźć dogodną pozycję, oko zaczęło łzawić, ból był mocny, ale znośny (nawet nie przyjęłam ibum). Zasnęłam. Niestety... 6.30 obudził mnie silny ból po tej prawej stronie (nigdy się nie zdarzało, żeby ból głowy mnie budził). Oko było mokre, łzawiło, wyciek z nosa lekki, jak przy katarze. Myślałam, że zaraz zasnę, ale ból był bardziej nieznośny niż zwykle. Siadałam na łóżku, kładłam się, znów siadałam. Nie wiedziałam, co się dzieje, bałam się... W końcu wstałam, chodziłam chwilę po mieszkaniu, bo wtedy ból mniejszy, spojrzałam w lustro i się przestraszyłam. Spojówka czerwona, oko łzawi i... powieka górna napuchnięta! Dość mocno. Nie wiem, czy to opadająca powieka czy po prostu z napuchnięcia - ale część obrazu od góry miałam przysłonięty powieką. Położyłam się, próbowałam zasnąć, przeleżeć. W końcu ułożyłam się po przeciwnej stronie - na lewym boku i jakoś było to znośne. Po ok 1,5h-2h zaczęłam przysypiać, oko przestało łzawić. Przysnęłam jeszcze na godzinę. Gdy się obudziłam głowa dalej bolała, już znośnie, cała prawa strona, ale miałam dość, więc przyjęłam ibum, po czym ból całkowicie ustał tego dnia i następnego dnia bolała mnie znów głowa dla odmiany nad lewym okiem, ale bez dodatkowych objawów ze strony oka i nie tak mocno. Dziś jest drugi dzień od tej nocy...czuję przeszycia bólu sekundowe w prawym oku lub w innej części po prawej stronie głowy i czekam na kolejny atak...
Po tej prawej stronie także wyczuwam palcem poszerzoną tętnicę skroniową. Nie widać jej, ale czuć "pod palcem". Po lewej stronie tak nie jest.
Z objawów wynika mi, że to klasterowy ból głowy, w migrenie nie ma takich objawów ze strony jednego oka
Będę wdzięczna za wszelkie sugestie...
Mam 27 lat. Od ładnych kilku lat miewałam w moim odczuciu wówczas dość silne bóle głowy (dziś już myślę, że jednak wcale nie były aż tak silne). Muszę nadmienić, że jestem osobą baaaardzo nerwową, żyję praktycznie w wiecznym i codziennym stresie. Tak też bóle często pojawiały się po nerwowych sytuacjach. W 90% ból był zawsze zlokalizowany po lewej stronie, nad okiem. Pomagał ibum i sen. Ból był mocny, ale znośny. W ostatnim czasie mam wrażenie, że niekiedy to oko też lekko łzawiło. Sama interpretowałam to jako migrenę, ale nigdy z tego powodu się nie leczyłam, nie było to uciążliwe.
Historia jednak zaczyna się zaledwie kilka dni temu...
Znów złapał mnie ból nad lewym okiem, żeby go nie czuć dla wygody przyjęłam ibum. Przeszło. To było pod wieczór. Następnego dnia obudziłam się - znów ból w tym miejscu i tak jakby ogólnie całej głowy, tak też znów przyjęłam rano ibum, żeby ból się nie rozwinął. Przeszło. Ok. godziny 18-19 zaczęłam odczuwać znów ból, tylko... tym razem po prawej stronie! Też nad okiem, trochę może w oczodole, ale PRAWYM (co na ogół nigdy się nie zdarzało). Stwierdziłam, że tym razem nie wezmę tabletki, muszę przetrzymać, ból był zwyczajny, umiarkowany, normalnie funkcjonowałam. Ok. godziny 22 położyłam się (ale nie spać), wzięłam ze sobą laptopa. Niestety w leżeniu ból się nasilał, aż mną trochę rzucało (byłam niespokojna, wierciłam się), ale twardo buszowałam na laptopie. Zaczęło mi łzawić to prawe oko, poczułam, że mam zatkaną prawą dziurkę nosa (bywało już podobnie przy tych mocnych, ale zupełnie znośnych bólach po lewej stronie). Poszłam się kąpać - stwierdziłam, że "w pozycji nielezącej" jest lepiej, choć ból czułam, chyba nawet w całej lewej połówce. Oko nie łzawiło, łzawiło tylko, gdy się położyłam. Po kąpaniu położyłam się spać..ciężko mi było znaleźć dogodną pozycję, oko zaczęło łzawić, ból był mocny, ale znośny (nawet nie przyjęłam ibum). Zasnęłam. Niestety... 6.30 obudził mnie silny ból po tej prawej stronie (nigdy się nie zdarzało, żeby ból głowy mnie budził). Oko było mokre, łzawiło, wyciek z nosa lekki, jak przy katarze. Myślałam, że zaraz zasnę, ale ból był bardziej nieznośny niż zwykle. Siadałam na łóżku, kładłam się, znów siadałam. Nie wiedziałam, co się dzieje, bałam się... W końcu wstałam, chodziłam chwilę po mieszkaniu, bo wtedy ból mniejszy, spojrzałam w lustro i się przestraszyłam. Spojówka czerwona, oko łzawi i... powieka górna napuchnięta! Dość mocno. Nie wiem, czy to opadająca powieka czy po prostu z napuchnięcia - ale część obrazu od góry miałam przysłonięty powieką. Położyłam się, próbowałam zasnąć, przeleżeć. W końcu ułożyłam się po przeciwnej stronie - na lewym boku i jakoś było to znośne. Po ok 1,5h-2h zaczęłam przysypiać, oko przestało łzawić. Przysnęłam jeszcze na godzinę. Gdy się obudziłam głowa dalej bolała, już znośnie, cała prawa strona, ale miałam dość, więc przyjęłam ibum, po czym ból całkowicie ustał tego dnia i następnego dnia bolała mnie znów głowa dla odmiany nad lewym okiem, ale bez dodatkowych objawów ze strony oka i nie tak mocno. Dziś jest drugi dzień od tej nocy...czuję przeszycia bólu sekundowe w prawym oku lub w innej części po prawej stronie głowy i czekam na kolejny atak...
Z objawów wynika mi, że to klasterowy ból głowy, w migrenie nie ma takich objawów ze strony jednego oka
Będę wdzięczna za wszelkie sugestie...