Witam serdecznie
: 27 mar 2013, 11:30
Witam Was serdecznie. Parę słów o sobie: mam na imię Sonia, mam 34 lata. W 2006 roku wykryto u mnie bardzo dużego makrogruczolaka przysadki mózgowej uciskającego na nerwy wzrokowe, przeszłam operację nie dało się usunąć guza w całości ponieważ jego część znajduje się w splocie żył a tam dojścia nie ma. Po dwóch latach „mój przyjaciel” odrósł do wielkości sprzed operacji. W 2008 roku przeszłam radioterapię aby zatrzymać wzrost guza ( jak na razie uspokoił się i nie rośnie ).Od czasu radioterapii czuję się gorzej, mam niedoczynność tarczycy, inne hormony też nie pracują trzeba je uzupełniać a badaniom nie ma końca, do tego przypałętały się bóle głowy, lewostronne, kujące, przechodzące od skroni do gałki ocznej, łzawiące oko,opadająca powieka i zatkany nos. Z roku na rok było coraz gorzej coraz dłuższe ataki a lekarze albo mieli nadzieję, że to guz się obkurcza, potem słyszałam że przecież mam blizny w głowie więc tak będę reagować na zmianę pogody ( tylko ile może trwać zmiana pogody ) a że to skutek uboczny radioterapii itd. nie dostałam żadnych leków i tak moja męczarnia trwała 5 lat zanim dostałam skierowanie do neurologa, który stwierdził KBG i przepisał Isoptin a na mocne bóle Cinie. Ja należę do tej grupy klasterowców u których praktycznie nie ma remisji po 4 miesiącach bólu remisja trwała tydzień a teraz walczę drugi miesiąc z lekami jest trochę lżej ale są dni, pewnie jak u was wszystkich, że nie chce się żyć bo brakuje na to sił. Pozdrawiam was wszystkich serdecznie, życzę dużo sił w starciu z potworem i jak najmniej dni z bólem.