Jednym ze sposobów działania leków przeciwbólowych jest blokowanie przewodnictwa w rdzeniu kręgowym oraz blokowanie synaps w mózgu (
http://swiatnauki.pl/8,454.html# ) . Na klastra nie działa ale przy słabszych przypadkach zablokuje ból. Rozrzedzanie krwi nie wiem jak może wpłynąć na klastra ale na pewno wpływa na zwiększenie ryzyka wylewu (zwłaszcza przy wzroście ciśnienia). Poza tym rozrzedzona krew dostarcza mniej tlenu, co znowu przeczy temu, że sporej grupie pomaga oddychanie tlenem.
Co do krwawienia z żołądka ... Nie pamiętam czy pisałeś, klastra masz po lewej stronie ?
Wątroba i układ żółciowy. Podobna do krwi żółć wydzielana przez udrożniony rozkurczowym działaniem etopiryny przewód żółciowy mogła wyglądać jak krew. Był okres, że miałem podobnie, zwymiotowanie zatrzymywało ból. Po każdym ataku miałem ciężkie i cuchnące s ... stolce.
Pomagały mi krople żołądkowe. Wydawało by się, że całość objawów nie pasuje do mojej teorii o pochodzeniu klastra, a jednak. Do otrzymania wspaniałego klastra przydają się dwa elementy: źródło silnego bodźca i zakłócenie tego bodźca na głównym "kablu komunikacyjnym" nazywanym rdzeniem kręgowym. Kiedy bodziec trafia do mózgu (sygnały ulegają zamianie, prawa półkula obsługuje lewą część ciała) to dociera w rejony, które są nigdzie nie przypisane (przez to, że sygnał ma "przebicie" w rdzeniu kręgowym). Mózg nie wie co zrobić z taką (silną) informacją i jak ją zinterpretować. Pierwsza zasada ? Chroń siebie. Wtedy to właśnie pojawia się uczucie niepokoju i rozdrażnienia (przynajmniej u mnie) i wiemy, że mamy jakiś kwadrans zanim zacznie się PIEKŁO. Mózg próbuje zapewnić sobie (na wszelki wypadek) w rejonie pojawienia się dziwnych sygnałów, większą dostawę glukozy i tlenu. W tym celu zwiększa średnicę rury doprowadzającej te surowce (większa średnica, więcej litrów na minutę). Tą rurą jest tętnica znajdująca się w okolicy nerwu trójdzielnego. Kiedy średnica osiąga rozmiar, który zaczyna uciskać tenże nerw - pojawia się on ... horton.
Teraz jak temu zapobiegać:
1. Odciąć źródło bodźca, który ulega zafałszowaniu.
2. Usunąć przyczynę zakłócenia tego bodźca.
3. Usunąć skutki wadliwej pracy systemu kontroli.
Ad 1. Źródłem bodźca
może być niedrożny układ żółciowy (lub wątroba). Nie będziesz miał bólu w tej okolicy, bo jak wiemy został on rozproszony w rejonach dotąd nie znanych. Stąd rozluźnienie przewodu żółciowego u mnie również przerywało atak (mam rodzinną kamicę przewodu żółciowego).
Ad 2. Sygnał (u mnie) zostaje zniekształcony w odcinku szyjnym. Reaguję prawie natychmiast na odpowiednie do mojego uszkodzenia, ćwiczenia oraz pilnowanie odpowiedniego ułożenia głowy.
Ad 3. I tym najczęściej zajmują się klastrowcy i lekarze - tryptany działają skórczowo na tętnice; tlen - prowadzi do poinformowania mózgu, że jest go w nadmiarze i nie potrzebuje zwiększać przekroju tętnicy, kofeina - działa skórczowo na naczynia krwionośne, wszelkie leki sterydowe - blokują przewodnictwo nerwowe, przez co zakłócają również działanie całego układu automatycznej regulacji i prowadzą do destabilizacji całego organizmu, leki na padaczkę, antydepresanty i lit - obniżają aktywność synaps oraz (i tu odnośnik do punktu 2 i w niektórych przypadkach do 1) powodują rozluźnienie mięśni.
Po tak długim wywodzie czas na podsumowanie:
to nie jest żadna rewelacja, że tobie to czy owo pomaga. Jeżeli jest to jeden ze standardowych leków, to na pewno został już przetestowany przez starych klastrowców (od podstawowych rzeczy wszak się zaczyna). Cieszymy się niezmiernie, że Ci pomaga ale pamiętaj, że źródło bodźca u każdego może być gdzie indziej.
Wziął bym to i zapisał wraz ze wszystkim co Ci pomagało, pogrupował zgodnie z punktem 3 (odrzucił wszystkie które działają w obrębie likwidowania skutków ale nie bagatelizował bym - patrz lit). Potem znalazł wspólny mianownik i udał się do szpenia celem zbadania np. woreczka żółciowego. Na klastra cierpi również mój wujek. Do "lekarzy" chodził non stop i nawet USG nie wykazywało złogów w woreczku żółciowym. Niestety zaczął żółknąć i po stwierdzeniu, że brak przyczyn do żółknięcia postanowiono go "otworzyć". Jakież było zdziwienie pana chirurga kiedy w przewodzie żółciowym znalazł 5 kostek do gry (kształt i rozmiar prawie identyczne z kostkami do gry). Po usunięciu - zniknął klaster (przynajmniej nie występuje tak często, trwa krótko i nigdy nie dochodzi nawet do 6). Skalę bólu wcześniej zmniejszał przez utrzymywanie głowy w jednej tylko pozycji.
Podkreślę na koniec, że podałem tutaj to do czego doszedłem u siebie oraz dobrze mi znany przypadek mojego wujka. Woreczek żółciowy jest tylko przykładem. Resztę oparłem o obserwacje oraz wywiady z klastrowcami. Statystycznie, większość informuje o urazach, wypadkach itp. w okresie do roku przed pojawieniem się klasterka. Choć jest część, która tego nie potwierdza. Jednak teoria u mnie się sprawdza w 100%. Co do innych klastrowców to traktują ją właśnie tak jak twoje informacje na temat togo co Ci pomaga - bagatelizują i są czasem tak uroczo złośliwi (i ta złośliwość dodaje mi najwięcej otuchy

). Przynajmniej wiem, że jest ktoś kto troszczy się o to, żebym się nie wygłupił i mocno ściągają na ziemię

.
Czy jest ktoś kto przeczytał cały ten post ?
