Witam wszystkich - Paulina
: 02 mar 2009, 17:34
Witam wszystkich, jestem tu nowa, wiec troszke jeszcze zagubiona na tej stronce...
Na kbg cierpie od 10 lat, ale niedawno, bo 4 lata temu zdiagnozowano go, ze to jest to, moj klaster...
Na poczatku nie mialam pojecia, myslalm, ze da sie wyleczyj jak przeziebienie, albo jakis dobre leki maja i bedzie ok.
Niestety nic na mnie nie dziala, zadne triptany, a tlenu nikt mi jeszcze nie zaproponowal(!), a tutaj czytam, ze jest nr 1 w walczeniu z kbg.
Zawsze myslalm, ze kbg dopada mnie tylko przez miesiac(pelne 4 tyg.), teraz czytajac wypowiedzi na forum rozumiem, ze jest ze mna znacznie dluzej, choc w poczatkowym stadium nie jest uporczywy, daje sie z nim zyc(2x dziennie, zazwyczaj rano i wieczor, krotkie ataki po kilka minut nasilenie bolu 4-5), trwa to kilka tygodni, a pozniej zaczyna sie moj wlasciwy klaster trwa 4 tygodnie,
zawsze sie z nim budze, rozkreca sie w ciagu pieciu minut na 9, trzyma 9-10 przez kilka godzin, przerwa, spie zazwyczaj nawet nie wiem kiedy zasypiam, budze sie i juz jest znow ze mna, przez kolejne 4 godziny na 10, znow zasypiam i tak cztery tygodnie....
Czasami w ciagu tych 4 tygodni mam 2 dni przerwy, ale za to gdy wraca mam dodatkowe objawy nieporzadane: wymioty, straszne, czeste i uporczywe. W ciagu tych tygodni skala bolu wacha sie od 8-10, probuje wszystkiego jak czuje, ze nadchodzi, a ostatnio mi pomagal sumatriptan 2x12 mg na dzien, bylo dobrze, bralam sobie na noc, poranek byl bez, ale wrocil wieczorem 2x silniejszy plus mdlosci. U mnie wyglada to tak, mam male dziecko, nikogo kto moglby sie nim zajac, wiec jak sie rozkreca juz mam lzy w oczach, zaczyna sie od bolu lewego oka, po ok 5 min. juz nie widze na oko, (opadnieta spuchnieta powieka, kujacy bol w galce, nie ma mowy, zebym otworzyla oka), bol sie rozprzestrzenia na cala lewa strone glowy: skron i czuje ze wszytkie naczynia na czaszce o malo mi nie rozsadza, bol jest sciskajacy,a czasami jakby ktos mi przylozyl do glowy kable z wysokim napieciem i chwilami mnie podlaczal pod 220v w trakcie tych "pradow" cala ja drze, mam jakies dziwne drgawki, strasznie napinam sie z bolu i mnie okropnie telepie, poza tym nie czuje swojej lewej strony twarzy, mam dziwny katar i nie moge oddychac przez nos, boli mnie gdy probuje, moj oddech staje sie szybki i czuje, ze jest mi raz bardzo goraco raz znow bardzo zimno. Nie moge chodzic, siedziec, lezec, dotykac glowy, zazwyczaj jestem skulona i placze w myslach marzac o smierci....
Moje dzieciatko jest zawsze blisko mnie, nic nie mowi, stara sie byc cicho, rozumie ze cierpie...
Po kilku dniach jestem tak wyczerpana bolem, ze jest mi juz wszystko jedno, wiem, ze przyjdzie, takze robie wszystko co musze(gotowanie, sprzatanie itp), najszybciej jak to mozliwe...
Po 2 tyg. mam zazwyczaj dosc wtedy jestem bywalcem na pogotowiu, faszeruja mnie lekami i zastrzykami i otumaniona, wracam do domu, spie dlugo wtedy, pozniej znow budze sie z klasterowym...
Probowali mnie leczyc lekami dla epileptykow, raz przepisano mi jakis lek(erudan), ale okazalo sie, ze jestem uczulona na jakis skladnik, wiec musialo przyjechac pogotowie, dostalam drgawek puls mi skakal strasznie i mama sie wystraszyla, bylam wtedy w szpitalu na nocke i dostalam jakies specyfiki.
Moj kbg nabral na sile po ciazy, ataki sa dluzsze i bardziej boli, kiedys najwiekszy byl na 7 w sakali bolu teraz mam takie na 10
bardzo czesto, takze nie wiem czym jest to spowodowane.
Mam 28 lat i kazdego roku mniej sil na walke z klasterowym, wiem ze bedzie, ale nie jest regularny raz to okres jesienny innym razem wczesna zima, 4 tyg. mojego piekla, bez pomocnej dloni, makabra, wiec marze sobie, ze kiedys ktos potrzyma mnie za reke jak bede miala 10 i powie, ze warto zyc, ze warto sie meczyc, ze dam rade, a wszystko inne wtedy juz nie bedzie mialo znaczenia...
Fajnie, ze Was znalazlam:)
pozdrawiam
Na kbg cierpie od 10 lat, ale niedawno, bo 4 lata temu zdiagnozowano go, ze to jest to, moj klaster...
Na poczatku nie mialam pojecia, myslalm, ze da sie wyleczyj jak przeziebienie, albo jakis dobre leki maja i bedzie ok.
Niestety nic na mnie nie dziala, zadne triptany, a tlenu nikt mi jeszcze nie zaproponowal(!), a tutaj czytam, ze jest nr 1 w walczeniu z kbg.
Zawsze myslalm, ze kbg dopada mnie tylko przez miesiac(pelne 4 tyg.), teraz czytajac wypowiedzi na forum rozumiem, ze jest ze mna znacznie dluzej, choc w poczatkowym stadium nie jest uporczywy, daje sie z nim zyc(2x dziennie, zazwyczaj rano i wieczor, krotkie ataki po kilka minut nasilenie bolu 4-5), trwa to kilka tygodni, a pozniej zaczyna sie moj wlasciwy klaster trwa 4 tygodnie,
zawsze sie z nim budze, rozkreca sie w ciagu pieciu minut na 9, trzyma 9-10 przez kilka godzin, przerwa, spie zazwyczaj nawet nie wiem kiedy zasypiam, budze sie i juz jest znow ze mna, przez kolejne 4 godziny na 10, znow zasypiam i tak cztery tygodnie....
Czasami w ciagu tych 4 tygodni mam 2 dni przerwy, ale za to gdy wraca mam dodatkowe objawy nieporzadane: wymioty, straszne, czeste i uporczywe. W ciagu tych tygodni skala bolu wacha sie od 8-10, probuje wszystkiego jak czuje, ze nadchodzi, a ostatnio mi pomagal sumatriptan 2x12 mg na dzien, bylo dobrze, bralam sobie na noc, poranek byl bez, ale wrocil wieczorem 2x silniejszy plus mdlosci. U mnie wyglada to tak, mam male dziecko, nikogo kto moglby sie nim zajac, wiec jak sie rozkreca juz mam lzy w oczach, zaczyna sie od bolu lewego oka, po ok 5 min. juz nie widze na oko, (opadnieta spuchnieta powieka, kujacy bol w galce, nie ma mowy, zebym otworzyla oka), bol sie rozprzestrzenia na cala lewa strone glowy: skron i czuje ze wszytkie naczynia na czaszce o malo mi nie rozsadza, bol jest sciskajacy,a czasami jakby ktos mi przylozyl do glowy kable z wysokim napieciem i chwilami mnie podlaczal pod 220v w trakcie tych "pradow" cala ja drze, mam jakies dziwne drgawki, strasznie napinam sie z bolu i mnie okropnie telepie, poza tym nie czuje swojej lewej strony twarzy, mam dziwny katar i nie moge oddychac przez nos, boli mnie gdy probuje, moj oddech staje sie szybki i czuje, ze jest mi raz bardzo goraco raz znow bardzo zimno. Nie moge chodzic, siedziec, lezec, dotykac glowy, zazwyczaj jestem skulona i placze w myslach marzac o smierci....
Moje dzieciatko jest zawsze blisko mnie, nic nie mowi, stara sie byc cicho, rozumie ze cierpie...
Po kilku dniach jestem tak wyczerpana bolem, ze jest mi juz wszystko jedno, wiem, ze przyjdzie, takze robie wszystko co musze(gotowanie, sprzatanie itp), najszybciej jak to mozliwe...
Po 2 tyg. mam zazwyczaj dosc wtedy jestem bywalcem na pogotowiu, faszeruja mnie lekami i zastrzykami i otumaniona, wracam do domu, spie dlugo wtedy, pozniej znow budze sie z klasterowym...
Probowali mnie leczyc lekami dla epileptykow, raz przepisano mi jakis lek(erudan), ale okazalo sie, ze jestem uczulona na jakis skladnik, wiec musialo przyjechac pogotowie, dostalam drgawek puls mi skakal strasznie i mama sie wystraszyla, bylam wtedy w szpitalu na nocke i dostalam jakies specyfiki.
Moj kbg nabral na sile po ciazy, ataki sa dluzsze i bardziej boli, kiedys najwiekszy byl na 7 w sakali bolu teraz mam takie na 10
bardzo czesto, takze nie wiem czym jest to spowodowane.
Mam 28 lat i kazdego roku mniej sil na walke z klasterowym, wiem ze bedzie, ale nie jest regularny raz to okres jesienny innym razem wczesna zima, 4 tyg. mojego piekla, bez pomocnej dloni, makabra, wiec marze sobie, ze kiedys ktos potrzyma mnie za reke jak bede miala 10 i powie, ze warto zyc, ze warto sie meczyc, ze dam rade, a wszystko inne wtedy juz nie bedzie mialo znaczenia...
Fajnie, ze Was znalazlam:)
pozdrawiam