No dobra - to zaczynam
Moje hobby to nurkowanie, ale takie rekreacyjne nie zawodowe ani wyczynowe.
Z nurkowaniem pierwszy raz spotkałem się kilkanaście lat temu. Na żywo oczywiście bo chyba każdy pamięta Bonda-Connerego jak "wymiatał" w płetwach
Był to czas kiedy byłem "piękny, młody i miałem kaloryfer na brzuchu", kiedy wakacje spędzałem nad Bałtykiem pracując na plaży jako ratownik WOPR - nikt nie słyszał jeszcze wtedy o "Słonecznym Patrolu" i Pamelce A.

Jeden z kolegów pilnujących ze mną plaży przywiózł z akademickiego klubu nurkowego 1 kmpl. sprzętu do nurkowania i pozwolił mi przez kilkanaście sekund "pooddychać". Nurkowanie było wtedy jednak bardzo drogim jak na rekreację zajęciem, dość elitarnym dostępnym z reguły dla służb mundurowych, strażaków itp. A ja byłem wtedy biednym studentem … no i zapomniałem o nurkowaniu na kilka lat...
Kilka lat temu dostałem w firmie nagrodę - kurs nurkowy. Dawne wspomnienia i pragnienia wróciły. Skończyłem kurs, pojechałem w "ciepłe kraje" pooglądać rafy koralowe i tak już mi zostało. Od wiosny do jesieni moczę się w naszych wodach średnio raz w tygodniu. Organizujemy sobie wyjazdy nad polskie nurkowiska ,jeździmy nad niemieckie kamieniołomy (w okolicach Drezna jest ich kilkanaście). Taki wyjazd nurkowy trwa kilka godzin do kilku dni z czego tylko ok. 1,5 godz. dziennie pod wodą - reszta to spędzanie czasu ze znajomymi na łonie natury. Dla mieszczucha przebywanie na powietrzu to sama przyjemność. Przez takie wyjazdy poznałem mnóstwo wspaniałych ludzi i mnóstwo urokliwych miejsc. Nurkowanie traktuję jako rekreację, na pewno nie jest to wbrew wielu opiniom w żadnym wypadku sport ekstremalny. Gdyby taki był na pewno nie pozwoliłbym nurkować żonie, którą tą pasją zaraziłem. Nurkowanie rekreacyjne to sport partnerski tj. nurkuje się zawsze parami, ew. trójkami. Są oczywiście typy nurkowań związane z pewnym ryzykiem (np. b. głębokie lub w jaskiniach, pod lodem itp.) ale te leżą poza obszarem moich nurkowych zainteresowań.
Kiedy pływam z żoną uskuteczniamy tzw. "nurki szuwarowe" tj. pływamy niezbyt głęboko i oglądamy rybki, rośliny i inne fajne rzeczy jak puszki po piwie, butelki , opony itd. Niewyobrażacie sobie pewnie ile pod wodą jest śmieci - szczególnie ... przy pomostach rybaków, siedzi taki na pomoście i rzuca do wody co mu pasuje
Pod wodą jest niesamowicie cicho - słychać tylko nasze oddechy, no i to uczucie nieważkości - niesamowite. Godzina pod wodą i psychicznie odpoczywam jak po tygodniowym leżeniu na plaży. Ładuje tak akumulatorki na następny tydzień w pracy.
Dwa razy byliśmy z żoną w Egipcie nurkować na rafach - w tym roku też się wybieramy i już nie mogę się doczekać chociaż jeszcze nie ustaliliśmy dokładnego terminu - celujemy w okolice października. Sezon nurkowy w tym roku jest już zainicjowany

tj. jestem po dwóch nurkach, ale tak na całego rozpoczynamy w kwietniu bo teraz woda w jeziorach "miksuje" i jak byłem ostatnio to nie dość, że miała brrr 1,5st to widoczność była w okolicach 1m. Bez lampki na 10m robiło się już ciemno (normalnie to w okolicach 25-30m). Zwiedziliśmy malucha - to samochód, którym kiedyś młodzi ludzie jeździli po lodzie

... (na szczęście wszyscy się uratowali - został tylko "wrak"), w maluchu siedział szczupak.
W kwietniu jedziemy na week-end na pojezierze drawskie, w maju nad jez. Powidzkie, w czerwcu chce zrobić kurs wrakowy i ponurkować na bałtyckich wrakach - to już trudniejsze i żony nie zabiorę, poza tym ktoś musi dbać o ogród
ufff, sie rozpisałem ...