Strona 4 z 4
Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 20:21
autor: cyberus
Witam po "małej" przerwie. Jako ze mi się dużo pozmieniało w życiu mam więcej czasu i mogę się pojawić znowu. Co nowego to stare:P klasterek mnie męczy od 3 miesięcy a zwalczam go jedynie siłą woli:) Nie ukrywam ze jest ciężko ale leki odstawiłem w tym roku i staram się przetrwać:)
Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 20:30
autor: gnatek
witamy, witamy
a jak długo miałeś przerwę z kbg ?
Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 20:32
autor: cyberus
od września zeszłego roku do czerwca bieszącego

teraz już 4 miesiąc nie odpuszcza

Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 20:42
autor: gnatek
te 4 m-ce to twoja norma ? czy bywało krócej ?
a tak na marginesie, brakuje nam ludzi do działania w stowarzyszeniu
może byś wrócił do nas na stałe ?
Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 20:45
autor: cyberus
nigdy nie miałem dłużej niż 2 miesiące

teraz mam 2-3 ataki w tygodniu czasem częściej. regułą jest natomiast jest sobota 7:30 rano:/
Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 20:47
autor: gnatek
czyli wersja lightowa

taka regularność bywa praktyczna, można sobie próbować jakoś życie ustawić...
ale muszę cie przestrzec, też tak miałem 30 lat temu i miło to wspominam. późnej było tylko gorzej. choć może jest i tak, że z czasem się poprawia.
Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 20:50
autor: cyberus
niby tak:) ale 9-10 to w standardzie miewam:/
Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 20:56
autor: gnatek
każdego z nas boli najbardziej, tak już jest.
tyle , że jak przychodzi czas po epizodzie to szybko zapominamy. dopiero którejś nocy budzimy się z ręką w nocniku. powinniśmy pogodzić się z myślą o stałości naszej choroby, tak jak niepijący alkoholicy tak i my jesteśmy cały czas chorzy , tyle że czasami mamy przerwę w bólu...
Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 20:59
autor: cyberus
ja po łyku alkoholu mam atak więc nie pije:P co prawda to prawda, ja już się przyzwyczaiłem. o ile można tak powiedzieć

Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 21:04
autor: gnatek
bo ta dawka to wyzwalacz nr 1.
wypij flaszkę to będzie 2-3 dni spokoju.
tu nie chodzi o przyzwyczajenie i jakąś tam akceptację sytuacji. tu chodzi waśnie obrak na to zgody. o uświadomienie sobie konieczności zmian. a że sami pyłem tylko jesteśmy, winniśmy w grupie szukać siły i sposobów na walkę z kbg
Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 21:07
autor: cyberus
wole nie:) i tak codziennie jeżdżę autem więc picie nie wskazane:)
Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 21:17
autor: gnatek
tak, tak

bo wiemy że po wódce prowadzić samochód jest bee. a prowadzić samochód trzeba, bo taka praca. a pracować trzeba bardzo, zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdy praca jest wartością samą w sobie. bo ptrzebne pieniążki na dom , na rodzinę i takie tam...
ale jak się dojdzie do 10x 10 x 1 godzina, albo dłużej ( na dobę) to człowiek sie modli , żeby zdążyć wypić jak najwięcej zanim się zacznie...
a i tak czasami może się zdarzyć
Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 21:25
autor: cyberus
ja już teraz za biurkiem siedzę

ale powiem że 36h w pracy obce mi nie jest:)
Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 21:29
autor: gnatek
i fajnie

znajdź jeszcze czas i chęci na stałą obecność na forum, może dołącz do grupy próbujących coś zmienić w naszej sytuacji.
no i wracaj do zdrowia

Re: Moj klasterek i moja walka
: 10 paź 2011, 21:32
autor: cyberus
postaram się regularnie zaglądać:)
Re: Moj klasterek i moja walka
: 11 paź 2011, 16:40
autor: piter
Witaj cyberusie po "latach "

Jak napisał gnatek fajnie by było gdybyś znalazł czas dla nas , dla stowarzyszenia .
Trzymaj się i zdrowiej jak możesz .
Re: Moj klasterek i moja walka
: 11 paź 2011, 18:46
autor: cyberus
z czasem teraz jest ok:) pracuje wreszcie za biurkiem:D