Strona 2 z 2

Re: Hej

: 28 maja 2013, 19:40
autor: andrzejos
piter pisze:Z całym szacunkiem ale zachowujesz się jak rozkapryszony gówniarz , któremu zabrali samochodzik .
Szczerze mówiac, zatkało mnie...

Re: Hej

: 28 maja 2013, 21:27
autor: piter
I taki też był mój cel w pisaniu...do Ciebie.
Miałem nadzieję ( ryzykowałem ), że ten post nie spowoduje obojętności i odejścia Twojego z forum ani też zdenerwowania czy obrażenia się , co skutkowało by tym samym. Na szczęście odpisałeś .
A zatkanie ...to już jet coś :) teraz będzie nam się lepiej pisało ...
P.S.
w pierwszej wersji miało być : "..któremu zabrano lizaka" :wink:

Re: Hej

: 28 maja 2013, 22:20
autor: andrzejos
OK, to rozumiem, że już możemy przejść do konkretów? ;)

Napisałeś:

"Kazdy z nas jest na tyle inteligentny , by kojarzyć twoje porady na temat zwalczanie klastera."

Nie wiem, czy Cię tutaj dobrze rozumiem.
To co wiem, to że mi zajęło kilka lat (!!!) wertowania tego forum, żeby dokopać się do wątków, które wspominały o pójściu śladem Witkacego, jak to ładnie ująłeś.

Autentycznie, nie wiedziałem o tym...

To było kilka lat niepotrzebnych cierpień z bólami. Możliwe, że tylko ja byłem taki niedomyślny i wszyscy inni czytelnicy (nie tylko zarejestrowani) to łapią od razu. Jakoś jednak wątpię.

Ten temat nie jest mi obojętny - chodzi o ludzkie cierpienie, tak?
Dlatego, kiedy herman rzucił temat pomagania innym, musiałem zareagować, mimo że spodziewałem się ataków. Być może, to czego się nie spodziewałem, to że te atak będzie tak płytki - ad personam :P

Re: Hej

: 29 maja 2013, 16:07
autor: gnatek
oj tam, oj tam :)
najważniejsze że sobie piszecie :)
a Witkacego polecam. Niemyte dusze to coś dla nas

Re: Hej

: 13 cze 2013, 23:02
autor: herman
Widzisz ... pomagać można nie tylko polecając zabronione środki farmakologiczne, odurzające czy ewidentne trucizny. Równie dobrze można by poradzić rosyjską ruletkę. Pomóc można również samym byciem dla innych. Odpowiedzią na forum, ciepłym słowem, pomysłem na działalność stowarzyszenia, dowcipem, złotą myślą czy choćby samym trwaniem przy współcierpiących. Na to nie ma cenzury. Pojawianie się tylko po to by czerpać korzyści musi w końcu spotkać się ze sprzeciwem, bo chcielibyśmy zrobić coś razem ale nie ma "razem" kiedy jest tylko "cześć, wpadłem do was bo mnie boli".
Mógłbym zaryzykować określenie: "pomagacz epizodyk".
I właśnie te epizodyczne uczestniczenie we współpracy wywołuje chroniczną frustrację u tych, którzy chcieli by coś w końcu osiągnąć dla poprawienia sytuacji w jakiej znajdują się tacy jak my. Niestety ... "epizodycy forumowi" wychodzą w połowie bitwy i na placu boju zostaje garstka, której pozostaje okopać się na zdobytej pozycji i zaczekać aż do następnego epizodu.