Forum przeglądam od jakiegoś czasu ale dopiero dzisiaj zdecydowałem się że chociaż troszkę pomogę Wam je tworzyć
Tak więc dwa zdania o mnie.
Mam na imię Jarek i mam 24 lata i pochodzę z naszych pięknych Bieszczad, lecz aktualnie mieszkam w Anglii.
Monstrum nawiedza mnie od około 9 lat, ale lekarz rozpoznał dolegliwość jakieś 3,5- 4 lata temu. Wcześniej "miałem" wszystkie choroby. Od podejrzenia stwardnienia rozsianego, poprzez różnego rodzaju porażenia neurologiczne, przez mikrowylewy do mózgu itd. itp. po około 5 latach wizyt u lekarzy oraz wylegiwania sie w szpitalach w końcu padła diagnoza! Klaster!
Niechciany gość nawiedza mnie co rok, raz zdarzyło się że przyczłapał 2 razy w ciagu roku, a rekord bez jego wizyty to 15 miesięcy. Zazwyczaj przychodzi na przełomie września i października, więc powoli szykuje sie na jego wizytę. Przesiaduje u mnie okolo 2 miesiecy, czasem krócej czasem troszke dluzej, ale przyjmijmy ze to dwa miesiace
Zdążył mi już troche naprzykrzyć życia.. Oczywiście nie musze tu nikomu mówić o samym bólu i dyskomforcie.. i o myślach które za tym idą, bo to raczej sprawa indywidualna kazdego z nas.
pol roku temu zostawila mnie przez tego "goscia" narzeczona.. znalazla sobie kogos innego, chyba nie chciała żyć z "nami" w trojkącie ( a szkoda bo weselnej było kupione już paredziesiąt dobrych litrow). Załamany ja, po skonczeniu studiow, po epizodzie w pracy ( wymarzonej w zawodzie) z ktorej mnie niestety zwolnili bo byla dosc niebezpieczna biorąc pod uwage moja dolegliwosc, ze zlamanym sercem, spakowałem mandżur, wziąłem "koleżke" pod ramie i poleciałem na wyspy! (niestety nie kanaryjskie) Znalazlem tu prace, calkiem fajna i calkiem dobrze platną, lecz nie to o czym marzyłem, no ale coz, nie mozna mieć wszystkiego ale i tak jest na plus!
i taka moja historia, wybaczcie ze sie rozpisalem. Uklony niskie dla kazdego kto doczytal do konca!:P Trzymajmy sie mocno i nie puszczajmy! Zawsze powtarzam:
JAKOŚ BĘDZIE !!! PRZECIEŻ ZAWSZE JAKOŚ BYŁO !!!
POzd
rawiam wszystkich Was serdecznie!