A ja ośmielę się napisać, że w jakimś tam procencie zatkane dziurki nosa wpływają na przebieg bólu. Kilka lat temu zaobserwowałem to u siebie i co noc starałem się iść spać "wydmuchany" (kurczę! jak to brzmi

) W najnowszym sezonie mojego serialu jestem jeszcze bardziej tego pewien, że zakatarzony nos (w moim przypadku przeziębienie) potrafił przynieść mi taką dawkę bólu, że ledwo dawałem radę. Z kolei pozycja leżąca- nie tyle wywoływała atak kbg, co przedłużała go. Zauważyłem to niedawno -po podaniu zastrzyku imigranu, po 3-5 min następowała 1sza zauważalna ulga, podnosiłem się wtedy z chłodnej podłogi i kładłem normalnie na łóżku jak do snu i momentalnie wstrząsały mną pioruny bólowe i następował natychmiast ucisk połowy czaszki. Natomiast przy kolejnym ataku przeczekując całość (15-20 min) w pozycji pionowej (chodzi tu o głowę, bo reszta ciała siedziała klapnięta na podłodze) - sukces błogiego bez-bólu był murowany. Dodałbym jeszcze jeden punkt do powyższego:
Zaraz po przebudzeniu o określonym budzikiem czasie -tzn tak, aby wyprzedzić niejako atak kbg w mojej procedurze jest: udać się niezwłocznie do toalety (nawet jak mi sie zbytnio nie chce), aby całkowicie wyeliminować ucisk pęcherza, co być może ma związek z ciśnieniem krwi.
Disclaimer: ww. to moje osobiste doświadczenia i obserwacje, ale zgadzam się bezwarunkowo na ich rozpowszechnianie. Ściskam wszystkich.