Oj trudne. Ale zawsze po każdym ataku napawa optymizmem...bo może to już ostatni...

Blondynka się łudzi, że życie za moment stanie się piękne...No cóż, kto wie, co przyniesie jutro. Życzę serdecznie wszystkim neurologom nawału chorych z bolami głowy wszelkiego rodzaju w miejsce tych z udarami, aby się wreszcie na paru tysiącach głów nauczyli postępować z takimi schorzeniami. Życzę serdecznie tyle pracy przy klasterach, aby stało się to przypadłością, której w końcu trzeba się pouczyc, spróbowac zrozumieć i wysilić się na tyle by utworzyć rezerwowo na kazdym oddziale kilka miejsc dla takich jak my. Nie jesteśmy kosmitami, to naprawdę boli i nie daje żyć. To naprawdę ogranicza psychikę i jej możliwości. To nie fraszka, igraszka, banalna wymówka jak paluszek czy okres. Poród przy tym to zabawa w "przyj - nie przyj". Czy nikt w tym kraju nie chce spróbować czegoś w tym temacie zmienić, tylko my? Kogo mam zastzrelić, aby ten ktoś ogłosił światu że w Polsce są ludzie którzy cierpią, że jest choroba garstki człowieków, którym trzeba pomoc. Jest nas mało - to dla Państwa nie będzie drogoe. jest nas malo - lekarze powinni się cieszyć móc poznać tą chorobę na żywym ograniźmie a nie z książek. Jest nas mało - nie zwalimy się na jeden oddział w dwudziestu na raz jednego dnia, to mało prawdopodobne (no chyba że sie zmówimy w jednym mieście - zapraszam do Wroclawia). Czy to mało argumentów za tym aby ktoś nas w końcu dostrzegł? Zamienię hortona na migrenę polityka - nawet z dopłatą. Niech pana Kaczyńskiego dopadnie, albo Pana Tuska. Wszystko byłoby zupelnie inne. Cholera. Aż się we mnie gotuje. Polityka ma to w dupie, NFZ też, lekarze omijają temat szerokim kołem, a my czasem ze szczęścia krzyczymy gdy nas pod jakąś beznadziejną kroplówkę podłączą na szpitalnym korytarzu, bo dla bólu głowy nie warto łóżka zajmować!!! Czy to jest ludzkie? Humanitarne? Zgodne z prawami człowieka? Czy my nie możemy żądać wiedzy do naszych lekarzy? Wrażliwości od szanownego Państwa Polskiego?.....
Oj, musiałam to z siebie wywalić.
Pieprzony system.
Idę spać, nie warto się nad tym dłużej zastanawiać. Trzeba działac. Bo tak byc nie może. A może ktoś ma pomysł jak mogłabym pomóc? Bo tak troche ciężko mi się z hortonem na plecach zastanawiać logicznie... Kupić broń? Dynamit? Garść trawy, żeby celność poprawić? Zrobić listę tych których ustrzelic należałoby za tą ignorancję? Masakra, zła jestem na to wszystko zwyczajnie.
Nie da się ukryć, że czuję się lepiej, bo z dołka wyszłam i złość we mnie wzbiera. Szpitale, lekarze...jak się sami nie nauczymy, jak sobie pomóc, to żaden gamoń (poza placówką w Łodzi chyba tylko) nam nie pomoże...
Dobrej nocy cierpiacym i odpoczywającym.