Powitać

Napisz parę słów o sobie.
Oberfeld
Nowka
Posty: 6
Rejestracja: 23 sty 2013, 21:21

Powitać

Post autor: Oberfeld »

Dawid, lat 27, z Tarnobrzega, witam wszystkich.

Jest to moja pierwsza aktywność tutaj, więc po krótce opiszę jak to było z moim klasterem i jak sobie z tym daję radę
Pierwszy kontakt z tym paskudztwem miałem dziewięć lat temu. Zaczęło się nagle, bez wyraźnej przyczyny, dokładnie drugiego listopada 2004. Ból był taki jakiego do tej pory nie byłem sobie w stanie wyobrazić, więc reakcja moja była taka jak zwykle lekarz rodzinny, i dalej specjaliści laryngolog, okulista, dentysta, nawet raz na pogotowiu badał mnie ginekolog (tylko taki lekarz był na dyżurze), no i w końcu neurolog. Neurolog pokiwał głową, zapytał dokładnie od kiedy mam bóle, po czym stwierdził że musiałem sie na wszystkich swiętych nawdychać dymu ze zniczy i stąd te bóle. Kazał sobie kupić centrum i ketonal i brać w razie bólu. Nie pomagało oczywiście. Kolejni lekarze rozkładali ręce, więc chodziłem od Annasza do Kajfasza, aż w końcu jeden zawyrokował ze to neuralgia trójdzielna.Przepisał Amizepin i jakieś antydepresanty, no i po około dwóch miesiącach przeszło. Wtedy głęboko wierzyłem że to faktycznie neuralgia. Po około roku objawy wróciły. O ile wcześniej ból był silny, ale dało się w miarę wytrzymać, to za drugim razem było znacznie gorzej. Dopadło mnie to jak pracowałem sezonowo u bauera na ogórkach. Niemieckiemu lekarzowi, który mnie wtedy przyjmował, udało mi się wydukać po niemiecko-rosyjsko-angielsku, ze już się leczyłem na to, i że to neuralgiae nervi trigemini (wtedy święcie wirzyłem że to właśnie na to choruję). Lekarz pokiwał głową, dał mi paczkę amizepinu (!) i w łamanej polszcyźnie życzył powrotu do zdrowia. Musiałem zjechać do Ojczyny, no i zacząłem się leczyć u polskich znachorów. Kolejni trzej neurolodzy powtarzali w czambuł że to neuralgia, i przepisywali lekarstwa, których nazw teraz nie wypowiem, wiem tylko że jakieś psychotropy też brałem. W każdym razie, przez trzy miesiące nie pomagało nic, ja z bólu już głupiałem, dochodziło do tego że chciałem sobie oko nożem wydłubać, i to nie jako metafora, tylko realnie miałem taki zamiar. W końcu któryś z neurologów stwierdził, że skoro metody farmakologiczne nie pomagają, na tomografii i rezonansie nic nie wynikło, więc pozostaje tylko neuroliza. Neurolizy nie chciałem, tym bardziej że poinformowała mnie o ewentualnych skutkach ubocznych i nie ręczyła w ogóle za skuteczność tego, wiec złapałem się ostatniej deski ratunku, jaką była medycyna niekonwencjonalna. Dostałem namiar na lekarza z Mongolii, który leczy akupunkturą, bańkami i ziółkami, no i postanowiłem spróbować. Facet mnie najpierw obadał z pulsu, pougniatał, zmierzył ciśnienie, macał mnie po głowie, po czym stwierdził, że istotnie coś nie tak jest z jakimiś tam meridianami głowy. No i zaczął mnie tymi igiełkami leczyć. Okazało się że jest to zupełnie bezbolesne, nawet można rzec że przyjemne (dużo bardziej bolesny jest masaż po igiełkach, oczy na wierz chcą wyleźć), no i w moim przypadku bardzo szybko zaczęło przynosić efekty. Mongoł (o bardzo trudnym do wymówienia i zapamiętania nazwisku) uprzedził, że po dwóch tygodniach od zakończenia leczenia dopiero bóle ustąpią, jednak już wtrakcie tych zabiegów odczułem, że bóle zaczęły być coraz słabsze i krótsze. O ile wcześniej skakałem po ścianach, to po tych igiełkach byłem w stanie normalnie funkcjonować. Jeszcze przed zakończeniem leczenia bóle ustały całkowicie, i przez pięć lat miałem spokój.
Bóle wróciły półtora tygodnia temu, jednak tym razem nie bawiłem się w neurologów i ich leczenie, poszedłem jedynie po zwolnienie lekarskie, pożyczyłem pieniądze i znowu się u niego leczę. I pomaga, przesypiam całe noce, a ból jeśli się pojawia w ogóle, to jest do zniesienia.

Co do Mongoła- szczerze powiem, mi pomaga jego leczenie, i to pomaga zauważalnie. Oprócz tego że leczy klaster u mnie, to jeszcze wypatrzył się problemów z krążeniem i układem pokarmowym. Zabiegi trwają pół godziny, jest to nakłuwanie, stawianie baniek, masaż, czasem kładzie gorące kamienie i podpina do prądu. No i ziółka. Na jakiej zasadzie to działa - nie wiem, ale grunt że przynosi ulgę. Wadą tego leczenia jest cena, ja za dwa tygodnie zabiegów płacę ponad 1000 złotych. No i z racji tego, że jest zima, to dobrze jest skombinować sobie zwolnienie lekarskie - kategorycznie nie wolno przeziębić się podczas leczenia i należy unikać wychłodzenia stóp, a u mnie w pracy niestety nie da rady tego dopilnować.

Pozdrawiam i życzę wszystkim ulgi od tego paskudztwa. Każdy dzień bez bólu to dzień udany :)
Awatar użytkownika
gnatek
Przewodnik
Posty: 994
Rejestracja: 26 paź 2008, 19:42

Re: Powitać

Post autor: gnatek »

też przerabiałem temat pt. medycyna niekonwencjonalna. bez najmniejszych efektów. na szczęście moi akupunkturzyści robili to za darmo. choroba rzadka, to i zaciekawił ich przypadek. jeżeli Tobie pomaga, to fajnie. na majowym zjeździe spotkałem lekarza neurologa, który praktycznie zrezygnował z leczenia klasycznego na rzecz , właśnie akupunktury. zapewniał mnie o swojej wysokiej skuteczności w leczeniu kbg. sprzedałem mu swój sceptycyzm. i teraz też go sprzedaję, ale każdy może leczyć się w/g własnego uznania.
Awatar użytkownika
piter
Przewodnik
Posty: 696
Rejestracja: 12 lis 2006, 09:05

Re: Powitać

Post autor: piter »

Cześć Ober. Masz podobną historię do prawie nas wszystkich w związku z klasterem.
Dobrze , że się nie poddajesz i jakoś sobie radzisz. Tak trzymaj i nie daj się Mongołowi za bardzo spłukać finansowo. :)
Poczytaj troszkę forum - jak My sobie radzimy i trzymaj się .
I dawaj znać co tam u Ciebie.
Oberfeld
Nowka
Posty: 6
Rejestracja: 23 sty 2013, 21:21

Re: Powitać

Post autor: Oberfeld »

Mongoł pomaga o tyle, ze napady są rzadsze i mniej dotkliwe, ale w dalszym ciągu są, chociaż zdarzają się dni bez napadów (życie jest piękne). Zobaczę, jak to będzie na koniec kuracji. W razie problemów, zwłaszcza w nocy, radzę sobie Zolmilesem (próbował ktoś?), rozpuszcza się na języku i w moim odczuciu działa szybciej niż sumamigren. Zauważyłem za to coś takiego, że częstość i siła napadów zależą w jakimś stopniu od pogody za oknem. Może to mieć znaczenie, czy raczej mi się tak tylko wydaje?

Tak czy siak, mam wrażenie ze idzie ku lepszemu, grunt to się nie poddawać.
Awatar użytkownika
piter
Przewodnik
Posty: 696
Rejestracja: 12 lis 2006, 09:05

Re: Powitać

Post autor: piter »

Zolmiles - Zolmitriptanum bardzo ciekawy sposób podawania leku i tani. Dzięki za info
Oberfeld
Nowka
Posty: 6
Rejestracja: 23 sty 2013, 21:21

Re: Powitać

Post autor: Oberfeld »

Z zolmilesu jestem zadowolony,szybko się rozpuszcza i szybko działa. W razie "W" biorę dwie tabletki po 2,5 mg, jeśli ból nie ustępuje, to przynajmniej jest mocno wytłumiony, da się żyć. Z Mongoła też, chociaż liczyłem na większy efekt, no ale cóż. Może po prostu poprzednim razem jego kuracja zbiegła się z ustąpieniem epizodu...? W każdym razie mam wrażenie że pomaga, na pewno nie szkodzi, odkąd sie u niego leczę nie miałem ani razu zgagi.
Dzisiaj do głowy trzy razy przypłynął ścigacz torpedowy, przypłynął szybko, postrzelał trochę na wiwat i równie szybko odpłynął. Zostawił za sobą na jakiś czas wzburzony kilwater, ale to było nic, czym miałbym się przejąć. Ot,więcej stresu i irytacji, niż konkretnego bólu.

Mam nadzieję ze ani nikomu z Was, ani mi nie wpłynie już więcej do głowy pancernik waląc ze wszystkich luf.

Jutro wysyłam akces do stowarzyszenia. Dobrze, że ta strona istnieje, i jeszcze lepiej że są tu tacy wspaniali ludzie. Pozdrawiam!
tmax2325
Nowka
Posty: 20
Rejestracja: 16 sty 2013, 10:54

Re: Powitać

Post autor: tmax2325 »

Cześć Witaj

Dobrze że mongoł pomaga jeśli Tobie to nie wystarczy to spróbuj skołować zaświadczenie że potrzebujesz tlenu medycznego i na tej podstawie wypożycz butlę ( może być np 10 litrów).

W razie napadu bólu spróbuj koniecznie w masce na twarz ( nie tylko nos) przyjąć 15 l/minutę

To nieszkodliwe i w miarę tanie rozwiązanie a jesli atak ustąpi będziesz mieć pewność że to klaster

Pozdrawiam Tomek
Oberfeld
Nowka
Posty: 6
Rejestracja: 23 sty 2013, 21:21

Re: Powitać

Post autor: Oberfeld »

no, właśnie, a propos butli, oświećcie mnie proszę (tak na chłopski rozum) jak to działa? Bo butla ma 10 litrów, przepływ 15 litrów na minutę, to na ile taka butla wystarcza? Jeszcze jedno, jakiś czas temu miałem propozycję wypożyczenia koncentratora do tlenu... Dział to niby tak, że podpina sie do prądu, wlewa wodę destylowaną do nawilżacza i urządzenie samo z powietrza dostarcza tlen. Pytanie teraz, czy ktoś próbował? Ewentualnie jaka skuteczność, i czy warto wypożyczyć za 200PLN/ miesiac.

Co do bólów, dalej są, ale nie są bardzo bolesne, tylko irytujące i męczące już. Ciągnie się to już równy miesiąc (założyłem sobie kajecik), i nie chce przejść. Swojego ostatniego klastera pamiętam jak przez mgłę (brałem psychotropy :)), wiec teraz nie mogę sobie przypomnieć, czy gdy rzut zbliża się do wygaszenia, to czy napady są wyraźnie słabsze i rzadsze, czy też potrafi się to z dnia na dzień zakończyć.


Pozdrawiam ciepło!
malerude
Nowicjusz
Posty: 48
Rejestracja: 27 lip 2007, 11:35

Re: Powitać

Post autor: malerude »

Cześć Oberfeld,

Fajnie i "niefajnie" jest mieć Cię w gronie "zaszczyconych";) po pierwsze - bardzo się cieszę, że znalazłeś sposób na utrzymanie tego Dziada w ryzach!Każdemu chyba kamień z serca leci, kiedy okazuje się, że coś działa i można POŻYĆ:)ja też kiedyś korzystałam z wizyt u Mongoła, ale niestety pieniądze i czas i cierpliwość(bo domyśleć się, co próbował powiedzieć łamano-gulgoczącym polskim i czy te "kozie bobki", które miałam łykać to faktycznie TO czy jednak jakieś magiczne zioło) - wyrzucone w błoto. Po drugie - tonący brzytwy się chwyta, więc warto próbowac wszystkiego:) życzę powodzenia w doborze metody i trzymaj się, Chopie!:)
Awatar użytkownika
gnatek
Przewodnik
Posty: 994
Rejestracja: 26 paź 2008, 19:42

Re: Powitać

Post autor: gnatek »

butla ma pojemność 10 l , ale zawartość jest tam pod sporym ciśnieniem. po przejsciu przez reduktor się rozpręża. a koncentrator sobie odpuść, może dla chomika by się nadał.
Oberfeld
Nowka
Posty: 6
Rejestracja: 23 sty 2013, 21:21

Re: Powitać

Post autor: Oberfeld »

Dziękuję bardzo za radę. Butla teraz już mi się raczej nie przyda, od czterech dni nie mam napadów, więc chyba przeszło. Mam jeszcze pudełko Zolmilesu 5 mg (zolimitriptanum), dam sobie czas jeszcze ze dwa tygodnie i jeśli nic się nie wydarzy, to z chęcią odstąpię potrzebującym.

Dziękuję za pomoc i wsparcie jakie tutaj uzyskałem. Pozdrawiam wszystkich, życzę szybkiego powrotu do zdrowia i wytrwałości w walce z tym cholerstwem!
Na pewno będę zaglądał!
Awatar użytkownika
herman
Przewodnik
Posty: 547
Rejestracja: 01 sty 2010, 19:16

Re: Powitać

Post autor: herman »

Witka.
Ja mam pytanie z serii upierdliwych.
Mongoł przypadkiem nie masował karku ? Igły gdzie wbijał ?
ODPOWIEDZ