moje triggery
-
Beata-Piotr
- w Temacie
- Posty: 295
- Rejestracja: 01 lis 2007, 13:07
Re: moje triggery
NO to klasterki, NA ZJAZD UMYĆ SIĘ ALE NIE PERFUMOWAĆ....... 
Re: moje triggery
hmm...przeczytałem z uwagą ten wątek i pewnie jeszcze do niego nie raz wrócę...moje bóle nieco zelżały, choć w ciągu ostatnich 2 tygodni 2 razy lądowałem na pogotowiu...czuję, że jest... możecie się ze mnie śmiać, może sobie to wmówiłem, ale jem jedną brzoskwinię wieczorem i od tego czasu miałem silny atak bólu tylko raz, kiedy nie zjadłem brzoskwini i nieco lżejszy ból jak sobie pozwoliłem na 40g limoncello...
wcześniej silne ataki miałem prawie co noc, a czasami nawet w dzień i mieszkanie rano było zasłane chusteczkami, bo łaziłem po całym domku i rzucałem na podłogę...
kawę piję...nie wiem, czy ma jakiś wpływ...ale raz miałem atak jak wypiłem zbyt dużo kawy wieczorem...
piwo zawsze niestety wywołuje u mnie atak, wino czerwone różnie... podejrzewam krewetki i małże , ale nie jestem 100% pewny, bo jem często, a nie zawsze mam ataki... ale najbardziej żal mi piwa...
wcześniej silne ataki miałem prawie co noc, a czasami nawet w dzień i mieszkanie rano było zasłane chusteczkami, bo łaziłem po całym domku i rzucałem na podłogę...
kawę piję...nie wiem, czy ma jakiś wpływ...ale raz miałem atak jak wypiłem zbyt dużo kawy wieczorem...
piwo zawsze niestety wywołuje u mnie atak, wino czerwone różnie... podejrzewam krewetki i małże , ale nie jestem 100% pewny, bo jem często, a nie zawsze mam ataki... ale najbardziej żal mi piwa...
Re: moje triggery
mówi się trudno każdy alkohol wywołuje atak
Re: moje triggery
nie każdy lub nie u każdego ;)
u mnie tylko piwo, koniaczek, wódeczka czy martini nie wywołują ataku, chociaż nie próbowałem w większej ilości, bo raczej nie piję na umór, jestem smakoszem co mnie denerwuje, bo uwielbiam piwo, a klaster zabiera mi przez większą część roku możliwość konsumowania tego nektaru. niestety strach przed bólem silniejszy jest od łaknienia tego czy tamtego.
wyzwalacze ? tylko podczas okresu klastrowego:
- piwo !!!!
- kotlet mielony,
- głód, - wiążę to ze snem, bo wtedy właśnie robię się głodny ;)
- sen,
- zimno wiejące na twarz,
- cebula albo pomidor, bo w moim menu ZAWSZE występują razem,
- parówki,
- gotowany kurczak,
serów nie jadam, kawa to mój wyzwoliciel MUSI być w domu i jeżeli idę do kogoś w okresie ataków to pierwsze pytanie czy ma kawę, jak nie to zabieram ze sobą, papierosy (niestety palę) dają mi minimalną ulgę (o dziwo), zimna podłoga na mnie nie działa, dobra muza przynosi lekką ulgę (często lecę do auta i uruchamiam swojego pioneera + wzmacniacz i cierpię ;) ), pozycja też przynosi ulgę (chyba dostarczę adminowi zdjęcie lub krótki film obrazujący dość skomplikowaną pozycję jaką przyjmuję ;) ), wszelkie testowane na mnie farmaceutyki (dihydroergotamina, divascan, polomigram, amizepin, encorton) nie skutkują. ulgę przynosiły (jakoś przestały): coffecorn forte, kardiamid coffein, hepatil (co dziwne). niestety przestały, ostatnimi czasy nawet kawa nie przynosi tej ulgi co kiedyś ... została pozycja i duuuuuuuuuuuuużo siły do przeczekania bólu.
u mnie tylko piwo, koniaczek, wódeczka czy martini nie wywołują ataku, chociaż nie próbowałem w większej ilości, bo raczej nie piję na umór, jestem smakoszem co mnie denerwuje, bo uwielbiam piwo, a klaster zabiera mi przez większą część roku możliwość konsumowania tego nektaru. niestety strach przed bólem silniejszy jest od łaknienia tego czy tamtego.
wyzwalacze ? tylko podczas okresu klastrowego:
- piwo !!!!
- kotlet mielony,
- głód, - wiążę to ze snem, bo wtedy właśnie robię się głodny ;)
- sen,
- zimno wiejące na twarz,
- cebula albo pomidor, bo w moim menu ZAWSZE występują razem,
- parówki,
- gotowany kurczak,
serów nie jadam, kawa to mój wyzwoliciel MUSI być w domu i jeżeli idę do kogoś w okresie ataków to pierwsze pytanie czy ma kawę, jak nie to zabieram ze sobą, papierosy (niestety palę) dają mi minimalną ulgę (o dziwo), zimna podłoga na mnie nie działa, dobra muza przynosi lekką ulgę (często lecę do auta i uruchamiam swojego pioneera + wzmacniacz i cierpię ;) ), pozycja też przynosi ulgę (chyba dostarczę adminowi zdjęcie lub krótki film obrazujący dość skomplikowaną pozycję jaką przyjmuję ;) ), wszelkie testowane na mnie farmaceutyki (dihydroergotamina, divascan, polomigram, amizepin, encorton) nie skutkują. ulgę przynosiły (jakoś przestały): coffecorn forte, kardiamid coffein, hepatil (co dziwne). niestety przestały, ostatnimi czasy nawet kawa nie przynosi tej ulgi co kiedyś ... została pozycja i duuuuuuuuuuuuużo siły do przeczekania bólu.
Re: moje triggery
cześć Herman ja w trakcie tigerów nie dojadam to znaczy dopiero dopycham jedzenie jak przerwę atak nawet staję w nocy i żrę ale idąc do pracy i w pracy nie jem , chcę kiedy atak nadchodzi mieć pusty żołądek leki wtedy szybciej działają ,,wiem wiem lekarze też mnie opieprzali osłonę wypisywali ,, ale każdy ma jakiegoś bzika
Re: moje triggery
nie mówi się
dziwo" tylko prosze pani 
a co do jedzenia... jak boli to się nie da;/ a największa masakra to jak cholernie boli i głód dokucza to juz wtedy mnie szlak trafia... ale jak przechodzi nadrabiam straty zawsze, albo chociaż niech tak opadnie do 5-6 to jem coś co nie wymaga duzego gryzienia, u mnie jakieś większe ruchy szczęką nie pomagają i drażnią klastera... wtedy to kisiel, budyń, nutella obojętnie co...byle polykać;)
a co do jedzenia... jak boli to się nie da;/ a największa masakra to jak cholernie boli i głód dokucza to juz wtedy mnie szlak trafia... ale jak przechodzi nadrabiam straty zawsze, albo chociaż niech tak opadnie do 5-6 to jem coś co nie wymaga duzego gryzienia, u mnie jakieś większe ruchy szczęką nie pomagają i drażnią klastera... wtedy to kisiel, budyń, nutella obojętnie co...byle polykać;)
Re: moje triggery
no odnośnie jedzenia podczas i po ataku to zapomnij. jestem jak napompowany i mdli mnie więc na jedzenie nie mogę patrzeć. musi upłynąć około godziny spokoju jak pojawia się głód ale jest wtedy tak agresywny i wściekły, że jak natychmiast czegoś nie wrzucę na ząb to za kwadrans mam nawrót mr hortona.