W odróżnieniu do znacznej większości Was sama nie cierpię na te potworne klasterowe bóle głowy. Wiem, że osobie, która tego nie doświadcza bardzo ciężko jest zrozumieć co przeżywacie. Jednak od 6 lat również zmagam się z tym koszmarem ponieważ mój chłopak cierpi na klasterowe bóle głowy. Przez wiele lat chodził od lekarza do lekarza, nikt nie wiedział co mu dolega, przeszedł wszelkie badania typu tomograf, rezonans itp. Pewien lekarz stwierdził, że być może jego bóle głowy spowodowane są przekrzywioną przegrodą nosową, poszedł na zabieg i jaki efekt? Zrobili przegrodę a ból wcale nie znikł. Nareszcie trafił do neurologa, który od razu prawidłowo zdiagnozował chorobę. Od tamtej pory (4 lata) zażywa sterydy Encorton, które troszeczkę pomagają ale potem znowu zaczyna się piekło...
Koszmarne bóle powodujące wymioty, całe zaczerwienione oko, wrażliwość na światło, dźwięk, dotyk. Istny koszmar!
Naprawdę straszne jest patrzeć jak najbliższa osoba cierpi i być w tym wszystkim tak cholernie bezradnym i nie umieć nawet w jakikolwiek sposób pomóc...
Pozdrawiam