Dawno się nie odzywałam i teraz też nie jestem pewna czy będę miała przez następny rok siłę. Ale może od początku.....
Mój Darek właśnie wchodzi w drugą fazę klastera w tym roku, pierwsza od maja do połowy lipca łagodna , radość , że właśnie łagodnie i na ten rok już koniec, tlen oddaliśmy do hurtowni , a tu od 11 września powtórka z rozrywki...........tyle ,że wcale nie łagodnie tylko tak z grubej rury.Tlen z powrotem z hurtowni , oczywiście udało mu się dziś już nie zadziałać ,boi się kłaść spać.
A ja cóż solidaryzuje się z mężem w cierpieniu, bo ktoś gdzieś kiedyś w szpitalu zafundował mi WZW C więc przygotowuję się do rocznego leczenia , które jak czytałam jest okropne ( straszne skutki uboczne ).
Jak będę miała siłę to coś naskrobię .
Bardzo Was Wszystkich pozdrawiam , życzę dni bez bólu , zmartwień i dużo słońca.