Pewnie działa podobnie jak kawa czy inny napój energetyczny, ale...
zauważam wyraźnie, że przy zbliżającym się napadzie kilka łyków mocnej yerby zatrzymuje go.
"profilaktycznie" mam na biurku w pracy mocny napar (jakieś 10-15 łyżeczek na kubek) - jak czuje, że coś się zbliża - wypijam, na kilka łyków, kubek i - jakby ręką odjął - nie dochodzi do napadu. Po 30-60 sekundach - CISZA w głowie.
Karo11o PLACEBO to naprawdę dobre " lekarstwo " . Każdy z nas je ma i każdy z nas ma inne . Nie obraż się ale równie dobrze mógłbym napisać wierząc jednocześnie w to , na podstawie lat z klasterem , że etopiryna przerywa atak lub wódka .
Jestem pewien i nawet trabant mi tego nie wybije z głowy ankietą , iż PLACEBO ( a pisałem o tym już wielokrotnie ) to złoty środek dla Nas , tylko jak połączyć neurologa z psychologiem ! ? . To niestety osobna droga każdego z nas ... Ile klasterów tyle dróg pisząc bez sensu i w skrócie
Hmm, yerba mate zawiera kofeine - moze w tym rzecz. Mi kawa lzejsze bole faktycznie potrafila troche stlumic albo i przerwaz. OCzywiscie nie mowie o jakims 6. czy dalszym levelu I to chyba jednak nie do konca placebo - coffecorn (ktory akurat mi raczej srednio pomaga, chociaz na ta lzejsze wlasnie moze troche...) ma przeciez te nazwe nie przypadkowo. A prof. Stepien mi tez kiedys powiedzial, jak mi sie Coffecorn skonczyl ze zamiast niego moze byc mocna kawa czy herbata. Wiec czemu nie yerba Ktorej zreszta chcialbym wreszcie sprobowac
ja u siebie nie zauważyłem żeby jakieś placebo mi pomagało i ciężko mi w to uwierzyć , z reguły jestem niedowiarkiem jak nie spróbuję i nie zobaczę nie wierzę