Małymi kroczkami do celu

Jak to wygląda u każdego z nas, jak sobie radzimy, problemy, trudności, zwycięstwa, pytania.
piaf5
Nowicjusz
Posty: 93
Rejestracja: 27 kwie 2009, 01:29

Małymi kroczkami do celu

Post autor: piaf5 »

Tak tu cichutko… pewnie wszyscy się świetnie czują i tak trzymać! Mnie spotkało nareszcie to szczęście, że od 29 czerwca mam spokój. A wiem, że jest coraz lepiej. Idę swoją dróżką i pomaleńku dojdę do celu. Zabawiam mózg ciągle nowymi zajęciami – przeróżne gry, mające na celu poprawienie i wzmocnienie połączeń nerwowych, taki neuroaerobik, synchronizuję półkule przez specjalne ćwiczenia gimnastyczne( np. chodząc dotykam prawym łokciem lewego kolana i na odwrót, wykonuję wiele czynności lewą ręką zamiast prawą). Bardzo ciekawy trening na pamięć… podaję link: http://flashfabrica.com/f_learning/brain/brain.html
( należy zapamiętać ukazujące się cyferki, które szybko znikają, a następnie zaznaczyć je w ukazujących się pustych kółeczkach , począwszy od najniższej do najwyższej, np. 0, 3, 8. 9).
Uczę się też żonglerki. Istny cyrk, co robię. Możecie się śmiać, ale ja jestem z siebie dumna, bo mam sukcesy. Mózg nie znosi nudy! Chętnie uczy się nowych rzeczy, no i lubi, żeby go dopieszczać. Po niespełna 3 latach udręki z bólem nasunęła mi się taka refleksja. Od kiedy przejęłam całkowitą odpowiedzialność i kontrolę nad chorobą, to od tego momentu stało się coś niesamowitego, jest lepiej i tylko lepiej! Sądzę też, że te wszystkie leki na KBG mają tylko za zadanie przerwać atak, a dzieje się często tak, że po pewnym czasie nie mają takiego skutku i następuje poszukiwanie nowego specyfiku i.t.d. nie wspomnę już o skutkach ubocznych tych leków. Dlatego też nie zamierzam się truć, w zupełności wystarczają mi moje metody zwalczania bólu, a nawet leczenia. Uważam też, że bardzo ważne jest właściwe odżywianie mózgu, specjalna dieta, nie tylko unikanie tigerów, ale uwzględnianie tego, co mózg lubi i ja to robię( dodatkowo przyjmuję od czasu do czasu wapno, Folik, a także magnez). Muszę też powiedzieć, że trening na biofeedbacku( raz w tygodniu 1 godz.) też robi swoje, nie dość, że moje wcześniej zaburzone fale mózgowe doszły do normy, to sądzę też, że przyczynił się w dużej mierze do likwidacji choroby. Proszę sobie wyobrazić, że z tych treningów korzystały osoby z migreną, z padaczką, po urazach czaszki z silnym, nie dającym się niczym opanować bólem głowy i wszystko ustąpiło. No i wspomnę raz jeszcze o metodzie Silvy i relaksacji – kurs był cudowny, przydatny, a dodatkowo nabyłam płytę z ćwiczeniem standardowym, oczywiście relaksujące, takie samo, jak było na tym kursie, a w tle jest dźwięk Alfa. Ten dźwięk to najlepsze lekarstwo! To na razie tyle moich refleksji. Wiem, że jeszcze za wcześnie, żeby mówić o pełnym sukcesie( pozostały mi jeszcze piski i szum w uchu), ale mam nadzieję, że wszystko da się naprawić. Życzę wszystkim dużo radości, wiary, że będzie lepiej i serdecznie pozdrawiam. Piafka.
Aleko
Site Admin
Posty: 456
Rejestracja: 13 cze 2007, 23:59

Re: Małymi kroczkami do celu

Post autor: Aleko »

I tak trzymać Piafka :D .Życzę Ci pełnego sukcesu.Widzę,że oprócz walki z chorobą mocno pracujesz nad sobą :wink: .
ODPOWIEDZ