wiesz to,ze tak bardzo się kochacie i Piotr ma w tobie tak wielkie oparcie i siłę,z która o niego walczysz to naprawde mu pomaga...choć on nie zawsze umnie to wyrazić... albo nie ma na to poprostu siły... wiem po sobie moi bliscy i przyjaciele kiedy SĄ PRZY MNIE,WSPIERAJĄ to pomaga i daje siłe i nadzieje do dalszej walki by znosić ten ciagły ból...
wiec walcz lwico nadal o niego

choc nie musze tego mówic nadal będziesz to robiła
mam nadzieję,ze wy również nie gniewacie się na mnie,ze mówie wam po imieniu?? to nie oznaka braku szacunku z mojej strony...tylko tak mi raźniej.. mówienie na "pan czy pani" jakoś onieśmiela.. a tak to czuję się jak wśród znajomych...
a pisałas już pare razy,że Piotr się załamuje i chyba jeśli dobrze pamietam bierze jakieś leki na depresje itp...trzeba WALCZYC Z TYM
ja nie brałam narazie... miałam jeden stan depresyjny,ale jakoś wybrnęłam choc było ciezko baaardzo

takie "dołki" mam często,takie wahania nastrojów,bo cięzko z tym życ,ALE DA SIĘ...trzeba mieć nadzieję... i trzeba wyskakiwac z tych dołków jak tylko się czuję,że w niego wpadamy,bo załamanie naprawde nie pomaga,wtedy jest jeszcze gorzej...
ja niestety "doswiadczona " po 18 miesiącach wiem jak to jest... mnie to dobija conajmniej raz dziennie,sam CZAS TRWANIA TEGO BÓLU... i Piotra tez pewnie to martwi i denerwuje,że to już u niego 9 msc... rozumiem to doskonale... ale WALCZYĆ i starać się mimo wszytsko uśmiechać... bo inaczej nie chce się życ... a on ma ciebie i wasze dzieciaki...
to teraz proszę trochę ode mnie na niego pokrzyczeć

niech się facet zbiera... ja tak czasem krzycze na siebie..albo na mnie ciut pokrzyczą, bo jestem ambitna i moja duma karze mi podnosić głowe do góry... faceci są dumni i mam nadzieję,ze to na Piotra podziała

bo nas nie można ciągle GŁASKAC PO GŁOWCE...bo my nie jestesmy upośledzonymi małymi dziecmi...czasem takie ZUPEŁNE NORMALNE TRAKTOWANIE JAK BYŁO KIEDYS POMAGA... a nie ciągle BO JESTES CHORY to ci pomoge to zrobie za ciebie...kurdcze SAMA CZASEM DOSKONALE SOBIE DAJE RADE TAK JAK KIEDYŚ...czasem warto starac się na chwile o tym zapomnieć... szpitale mnie tak dobijają...nienawidze takich miejsc i to jak pisałaś że Piotr wypisał się na włąsne żadanie to robi to samo co ja ostatnio MIALAM DOSC TEGO ICH NIE ZROZUMIENIA I LEKCEWAŻENIA... jakbym dłuzej tam została to chyba bym ich pobiła

i jeszcze bym dodatkowe kłopoty miala

hehe wiec jak czułam,że jeszcze troche a wybuchne to ucieklam ze szpitala tzn WYPISAŁAM SIĘ NA WŁASNE RZĄDANIE
rozpisałam się znów..ale poczytaj Piotrowi... spotkał takiego "dziwolaga jak ja" może go zaraże choć troche nadzieją...i moze Piotr poczuje,że jest rozumiany...to pomaga chyba najbardziej...ty rozumiesz..ale mimo wszytsko czasem mam taką złośc do moich bliskich "staraja się rozumiec i to dużo " ale nie przezyli tego więc w 100%NIE ROZUMIEJĄ
bo nie obrazajac innych chorych osob an tym forum... nikt chyba go tak nie zrozumie jak ja... bo CIĄGŁY ból dobija bardziej niz epizody... bo prawie każdy tutaj obecny doswiadcza PRZERW W BÓLU...nam narazie nie jest to dane... wy czujecie JAKIE TO CUDOWNE... ja przynajmniej nie pamieam już tego uczucie BEZ BÓLU

ale już nie smucę się dziś znów spokojniej po wczorajszym koszmarze i znów muszę starac się cieszyć

choc NIENAWIDZE TEGO PODŁEGO DRANIA JAKIM JEST KLASTER... on jest obrzydliwy i złoszczę się na niego... czasem do niego gadam (nie jestem wariatką

hehe ) ale na kogo mam krzyczęc.. na mamę czy przyjaciół... to NIE ICH WINA PRZECIEZ ONI CHCA MI POMÓC... to krzycze na tego DRANIA... choć swięta nie jestem i na rodzinkę i przyjaciól tez zdarza się mi krzyczec jak wybuchnę... rzadko ale jednak...
mnie pomaga zrozumienie nowych znajomych z forum,bo każdy jednak doswiadcza tego bólu

każdy z nas spotkał się z niezrozumieniem od lekarzy, w których pokladaliśmy nadzieję...
i ciesze się,że to forum powstało...to pomaga NAM NAWZAJEM...ale pomoze i nowym chorym...
to mój rekorodwy post...wybacz Beata... nie macie czasu...dzieci itd... a ja ci karze cztać takiego długaśnego posta

ale ja to w dobrej wierze robie
PS.czy istnieje dobry neurolog na śląsku... NARAZIE NIE SPOTKALAM,a miałam do czynienia z 15 neurologami... i jedną panią prof i NIC... ale jak takowego dobrego znajde to OD RAZU NAPISZE