Gdzie jest wątek o hobby?
Gdzie jest wątek o hobby?
Szukam i nie ma. Aleko, usunąłes? Jeśli tak, to dawaj nam tu, bo na pewno niejedna osoba ma ciekawe hobby- choćby Krzyniu i mogłaby nam co nieco opowiedzieć o nim,a przy tym poznamy się blizej:)
Tak-usunąłem.Pomyślałem,że może nie pasuje...Ktoś z bólem wchodzi na forum,szuka porady,a ja mu tu wyjeżdżam jakie ma hobby
.
Ale z drugiej strony choroba nie jest całym życiem.Trzeba szukać chwil radości,przyjemności,a to daje właśnie hobby.
Więc piszcie i dzielcie się swoimi pasjami.
Krzyniu-możesz zacząć
,już raz fajnie się rozwinąłeś,ale też wyciąłeś.Więc zaczynamy od nowa... 
Ale z drugiej strony choroba nie jest całym życiem.Trzeba szukać chwil radości,przyjemności,a to daje właśnie hobby.
Więc piszcie i dzielcie się swoimi pasjami.
Krzyniu-możesz zacząć
Aleko, no pewnie,że nie dałoby się żyć samym klasterem. Każdemu z nas kbg pochrznił i zmienił zycie,ale przecież ono trwa, my zaś jestesmy tymi samymi ludźmi może tylko bardziej doświadczonymi przez los.
Poznajemy się tutaj, dzielimy tym, co najbardziej boli-klasterowymi przezyciami, o których przeciez tak trudno się mówi innym ludziom, ale także żartujemy, piszemy privy do siebie,a niedługo spora część pozna się w realu. Jestesmy normalni, a więc każdy z nas cos lubi robi, czyms się interesuje. Ja z przyjemnością poczytam, kto co lubi
Piszcie Kochani zatem
Poznajemy się tutaj, dzielimy tym, co najbardziej boli-klasterowymi przezyciami, o których przeciez tak trudno się mówi innym ludziom, ale także żartujemy, piszemy privy do siebie,a niedługo spora część pozna się w realu. Jestesmy normalni, a więc każdy z nas cos lubi robi, czyms się interesuje. Ja z przyjemnością poczytam, kto co lubi
Piszcie Kochani zatem
No dobra - to zaczynam
Moje hobby to nurkowanie, ale takie rekreacyjne nie zawodowe ani wyczynowe.
Z nurkowaniem pierwszy raz spotkałem się kilkanaście lat temu. Na żywo oczywiście bo chyba każdy pamięta Bonda-Connerego jak "wymiatał" w płetwach
Był to czas kiedy byłem "piękny, młody i miałem kaloryfer na brzuchu", kiedy wakacje spędzałem nad Bałtykiem pracując na plaży jako ratownik WOPR - nikt nie słyszał jeszcze wtedy o "Słonecznym Patrolu" i Pamelce A.
Jeden z kolegów pilnujących ze mną plaży przywiózł z akademickiego klubu nurkowego 1 kmpl. sprzętu do nurkowania i pozwolił mi przez kilkanaście sekund "pooddychać". Nurkowanie było wtedy jednak bardzo drogim jak na rekreację zajęciem, dość elitarnym dostępnym z reguły dla służb mundurowych, strażaków itp. A ja byłem wtedy biednym studentem … no i zapomniałem o nurkowaniu na kilka lat...
Kilka lat temu dostałem w firmie nagrodę - kurs nurkowy. Dawne wspomnienia i pragnienia wróciły. Skończyłem kurs, pojechałem w "ciepłe kraje" pooglądać rafy koralowe i tak już mi zostało. Od wiosny do jesieni moczę się w naszych wodach średnio raz w tygodniu. Organizujemy sobie wyjazdy nad polskie nurkowiska ,jeździmy nad niemieckie kamieniołomy (w okolicach Drezna jest ich kilkanaście). Taki wyjazd nurkowy trwa kilka godzin do kilku dni z czego tylko ok. 1,5 godz. dziennie pod wodą - reszta to spędzanie czasu ze znajomymi na łonie natury. Dla mieszczucha przebywanie na powietrzu to sama przyjemność. Przez takie wyjazdy poznałem mnóstwo wspaniałych ludzi i mnóstwo urokliwych miejsc. Nurkowanie traktuję jako rekreację, na pewno nie jest to wbrew wielu opiniom w żadnym wypadku sport ekstremalny. Gdyby taki był na pewno nie pozwoliłbym nurkować żonie, którą tą pasją zaraziłem. Nurkowanie rekreacyjne to sport partnerski tj. nurkuje się zawsze parami, ew. trójkami. Są oczywiście typy nurkowań związane z pewnym ryzykiem (np. b. głębokie lub w jaskiniach, pod lodem itp.) ale te leżą poza obszarem moich nurkowych zainteresowań.
Kiedy pływam z żoną uskuteczniamy tzw. "nurki szuwarowe" tj. pływamy niezbyt głęboko i oglądamy rybki, rośliny i inne fajne rzeczy jak puszki po piwie, butelki , opony itd. Niewyobrażacie sobie pewnie ile pod wodą jest śmieci - szczególnie ... przy pomostach rybaków, siedzi taki na pomoście i rzuca do wody co mu pasuje
Pod wodą jest niesamowicie cicho - słychać tylko nasze oddechy, no i to uczucie nieważkości - niesamowite. Godzina pod wodą i psychicznie odpoczywam jak po tygodniowym leżeniu na plaży. Ładuje tak akumulatorki na następny tydzień w pracy.
Dwa razy byliśmy z żoną w Egipcie nurkować na rafach - w tym roku też się wybieramy i już nie mogę się doczekać chociaż jeszcze nie ustaliliśmy dokładnego terminu - celujemy w okolice października. Sezon nurkowy w tym roku jest już zainicjowany
tj. jestem po dwóch nurkach, ale tak na całego rozpoczynamy w kwietniu bo teraz woda w jeziorach "miksuje" i jak byłem ostatnio to nie dość, że miała brrr 1,5st to widoczność była w okolicach 1m. Bez lampki na 10m robiło się już ciemno (normalnie to w okolicach 25-30m). Zwiedziliśmy malucha - to samochód, którym kiedyś młodzi ludzie jeździli po lodzie
... (na szczęście wszyscy się uratowali - został tylko "wrak"), w maluchu siedział szczupak.
W kwietniu jedziemy na week-end na pojezierze drawskie, w maju nad jez. Powidzkie, w czerwcu chce zrobić kurs wrakowy i ponurkować na bałtyckich wrakach - to już trudniejsze i żony nie zabiorę, poza tym ktoś musi dbać o ogród
ufff, sie rozpisałem ...
Moje hobby to nurkowanie, ale takie rekreacyjne nie zawodowe ani wyczynowe.
Z nurkowaniem pierwszy raz spotkałem się kilkanaście lat temu. Na żywo oczywiście bo chyba każdy pamięta Bonda-Connerego jak "wymiatał" w płetwach
Był to czas kiedy byłem "piękny, młody i miałem kaloryfer na brzuchu", kiedy wakacje spędzałem nad Bałtykiem pracując na plaży jako ratownik WOPR - nikt nie słyszał jeszcze wtedy o "Słonecznym Patrolu" i Pamelce A.
Kilka lat temu dostałem w firmie nagrodę - kurs nurkowy. Dawne wspomnienia i pragnienia wróciły. Skończyłem kurs, pojechałem w "ciepłe kraje" pooglądać rafy koralowe i tak już mi zostało. Od wiosny do jesieni moczę się w naszych wodach średnio raz w tygodniu. Organizujemy sobie wyjazdy nad polskie nurkowiska ,jeździmy nad niemieckie kamieniołomy (w okolicach Drezna jest ich kilkanaście). Taki wyjazd nurkowy trwa kilka godzin do kilku dni z czego tylko ok. 1,5 godz. dziennie pod wodą - reszta to spędzanie czasu ze znajomymi na łonie natury. Dla mieszczucha przebywanie na powietrzu to sama przyjemność. Przez takie wyjazdy poznałem mnóstwo wspaniałych ludzi i mnóstwo urokliwych miejsc. Nurkowanie traktuję jako rekreację, na pewno nie jest to wbrew wielu opiniom w żadnym wypadku sport ekstremalny. Gdyby taki był na pewno nie pozwoliłbym nurkować żonie, którą tą pasją zaraziłem. Nurkowanie rekreacyjne to sport partnerski tj. nurkuje się zawsze parami, ew. trójkami. Są oczywiście typy nurkowań związane z pewnym ryzykiem (np. b. głębokie lub w jaskiniach, pod lodem itp.) ale te leżą poza obszarem moich nurkowych zainteresowań.
Kiedy pływam z żoną uskuteczniamy tzw. "nurki szuwarowe" tj. pływamy niezbyt głęboko i oglądamy rybki, rośliny i inne fajne rzeczy jak puszki po piwie, butelki , opony itd. Niewyobrażacie sobie pewnie ile pod wodą jest śmieci - szczególnie ... przy pomostach rybaków, siedzi taki na pomoście i rzuca do wody co mu pasuje
Pod wodą jest niesamowicie cicho - słychać tylko nasze oddechy, no i to uczucie nieważkości - niesamowite. Godzina pod wodą i psychicznie odpoczywam jak po tygodniowym leżeniu na plaży. Ładuje tak akumulatorki na następny tydzień w pracy.
Dwa razy byliśmy z żoną w Egipcie nurkować na rafach - w tym roku też się wybieramy i już nie mogę się doczekać chociaż jeszcze nie ustaliliśmy dokładnego terminu - celujemy w okolice października. Sezon nurkowy w tym roku jest już zainicjowany
W kwietniu jedziemy na week-end na pojezierze drawskie, w maju nad jez. Powidzkie, w czerwcu chce zrobić kurs wrakowy i ponurkować na bałtyckich wrakach - to już trudniejsze i żony nie zabiorę, poza tym ktoś musi dbać o ogród
ufff, sie rozpisałem ...
czytałem gdzieś, że każda kobieta w stanie błogosławionym jak Ty teraz chce jeszcze ...Bea pisze:Mało, mało, mało! Ja chcę jeszcze![]()
UWAGA! Klasterowy Konkurs!
Kto opisze najfajniej swoje hobby? Oceniać to będzie komisja w składzie naszych moderatorów i admininów (nie konsultowałem tego z nimi ale mam nadzieję, że się zgodzą i nie będą mieli mi za złe, że obarczyłem ich tym zajęciem
Temu Krzyniu (czyli ja
Aha, wcale nie trzeba być mistrzem pływania - moja żona dla przykładu pływa tak "średnio" - "żabką obsewatorką" - a pod wodą sobie radzi...
Halo Krzyniu,
oczywiscie przyjmujemy ten nadzur nad Konkursem...!!!
Tylko Ty i Ja juz odpadamy z swimi Hobby, bo nie mozemy sie sami oceniac
Alez to nic, bo nie mozna zyc tylko klasterem..!!!! zycie toczy sie dalej a my w nim i musimy to najlepsze z tego zrobic. I to mozna bedzie widziec ze klaster nie jest zalezny od stanowiska , wyksztalcenie, HOBBY, zawodu...itd Klaster moze wytapic u kazdego (teoretycznie!!!!
)
Czyli zapraszymy czytelnikow Forum KBG na konkurs opisu Hobby...!
Niech inni widza ze my sie nie ukrywamy z nasza choroba lecz jak nam zle idzie, potrzebujemy tagze , malego odstepo oraz spokoju. Lecz w dalszym zyciu chcemy byc razem dalej z naszem otoczeniem i to otoczenie moze nam pomuc i nas podeprzec.
Piszcie ....Piszcie...a zobaczymy kto wygra...?????
To taka nagroda moze sie okazac jedna jedyna mozliwoscia , przezycia tego w taki sposub jak Krzyniu to przezywa i odbiera
Pozdrawiam i czekam na prace
Olek
oczywiscie przyjmujemy ten nadzur nad Konkursem...!!!
Tylko Ty i Ja juz odpadamy z swimi Hobby, bo nie mozemy sie sami oceniac
Alez to nic, bo nie mozna zyc tylko klasterem..!!!! zycie toczy sie dalej a my w nim i musimy to najlepsze z tego zrobic. I to mozna bedzie widziec ze klaster nie jest zalezny od stanowiska , wyksztalcenie, HOBBY, zawodu...itd Klaster moze wytapic u kazdego (teoretycznie!!!!
Czyli zapraszymy czytelnikow Forum KBG na konkurs opisu Hobby...!
Niech inni widza ze my sie nie ukrywamy z nasza choroba lecz jak nam zle idzie, potrzebujemy tagze , malego odstepo oraz spokoju. Lecz w dalszym zyciu chcemy byc razem dalej z naszem otoczeniem i to otoczenie moze nam pomuc i nas podeprzec.
Piszcie ....Piszcie...a zobaczymy kto wygra...?????
Pozdrawiam i czekam na prace
Olek
Krzyniu, konkursik rewelka
Szkoda,że ja nie mam szans na wygraną
Przyznam,że gdyby nie ciąża, to wyłamałabym się z jury i startowałabym w tym konkursie, bo szansa na wygraną jest duza, a nagroda niesamowita! Taka okazja moze sie nie powtórzyć.
Masz se Pan pomysły nader ciekawe:)
Oli, dawaj tu swoje hobby-co nieco juz mogłam sobie kiedys obejrzec o ile pamiętasz i podobało mi się bardzo
Ja napiszę, ale jak poczuję się lepiej.
Co do zachcianek ciążowych to po prostu szalejące hormony. Chyba te najmocniejsze mamy za sobą, bo drugi trymestr i jem normalnie juz. Jednak były, oj były, bo zamiast zwyczajowych mdłości, pawi, miałam mega apetyt i smaczki. Dobrze,że nikt poza Marcinem nie widział ile i jak jadłam np. kapustkę
Życzę Wam Krzyniu maleńkiej dziecinki w brzusiu z całego serca, bo to jest szczęscie nie do opisania i nawet mój średnio skory do ruszania się z sofki wieczorkiem małż z usmiechem na ustach jedzie do sklepu, trze mi jabłuszko itd.
Masz se Pan pomysły nader ciekawe:)
Oli, dawaj tu swoje hobby-co nieco juz mogłam sobie kiedys obejrzec o ile pamiętasz i podobało mi się bardzo
Ja napiszę, ale jak poczuję się lepiej.
Co do zachcianek ciążowych to po prostu szalejące hormony. Chyba te najmocniejsze mamy za sobą, bo drugi trymestr i jem normalnie juz. Jednak były, oj były, bo zamiast zwyczajowych mdłości, pawi, miałam mega apetyt i smaczki. Dobrze,że nikt poza Marcinem nie widział ile i jak jadłam np. kapustkę
Życzę Wam Krzyniu maleńkiej dziecinki w brzusiu z całego serca, bo to jest szczęscie nie do opisania i nawet mój średnio skory do ruszania się z sofki wieczorkiem małż z usmiechem na ustach jedzie do sklepu, trze mi jabłuszko itd.
-
Beata-Piotr
- w Temacie
- Posty: 295
- Rejestracja: 01 lis 2007, 13:07
i tak trzymać Bea...
zachcianki ciążowe są super!!! sama to dwa razy przeżywałam.
Witajcie,
cos nas ostatnio tu nie było , ale u nas urwanie głowy.
Piotr czuje się fatalnie, wYniki nie za dobre, we wtorek po świętach idziemy na wizyte do ponoć dobrego hepatologa.
A poza tym Tomcio nasz niespełna 3 latek właśnie dziś wrócił ze żłobka z ospa wietrzną - super, na święta to nie jajka, tylko jego będziemy malować. Baska 10 miesięczna właśnie zakończyła zapalenie uszka a teraz znów zaczyna sie gorączka, mam nadzieję, że nie złapie ospy od brata. A ja cóż dużo pracuje i to z mega przeziebieniem, a do tego koleżanka z pracy wylądował w szpitalu, także dziennie po 10 godzin. Supcio.
Juz nie moge sie doczekac tych 3 dni świąt.
BUZIACZKI WSZYSTKIM I WESOŁYCH ŚWIĄT

zachcianki ciążowe są super!!! sama to dwa razy przeżywałam.
Witajcie,
cos nas ostatnio tu nie było , ale u nas urwanie głowy.
Piotr czuje się fatalnie, wYniki nie za dobre, we wtorek po świętach idziemy na wizyte do ponoć dobrego hepatologa.
A poza tym Tomcio nasz niespełna 3 latek właśnie dziś wrócił ze żłobka z ospa wietrzną - super, na święta to nie jajka, tylko jego będziemy malować. Baska 10 miesięczna właśnie zakończyła zapalenie uszka a teraz znów zaczyna sie gorączka, mam nadzieję, że nie złapie ospy od brata. A ja cóż dużo pracuje i to z mega przeziebieniem, a do tego koleżanka z pracy wylądował w szpitalu, także dziennie po 10 godzin. Supcio.
Juz nie moge sie doczekac tych 3 dni świąt.
BUZIACZKI WSZYSTKIM I WESOŁYCH ŚWIĄT
Eh, Krzyniu, cieszę się bardzo,że jest Ci dobrze i niech tak trwa i trwa
I za calego serca życzę Krzynia lub Krzyni, by nastała pełnia szczęsia u Was!
A u nas...ostatnimi czasy hmm ciężkawo, bo jak wiadomo kłopoty lubią grupowo,ale coż takie życie. Raz na wozie, raz pod.
Jednak rzeczywiście ta nasza mała brzuchowa buszmenka jest cudem, wielkim marzeniem, jakie się spełnia i rozpycha we mnie
I nie mogę juz się doczekac, by ją wziąc w ramiona i powiedziec,że mamusia jest szczęsliwa, jak nigdy dotąd. Znając życie, mamusia nic nie powie i będzie zalewac się łzami z tego szczęscia i tulic Miśkę ile wlezie
I za calego serca życzę Krzynia lub Krzyni, by nastała pełnia szczęsia u Was!
A u nas...ostatnimi czasy hmm ciężkawo, bo jak wiadomo kłopoty lubią grupowo,ale coż takie życie. Raz na wozie, raz pod.
Jednak rzeczywiście ta nasza mała brzuchowa buszmenka jest cudem, wielkim marzeniem, jakie się spełnia i rozpycha we mnie
I nie mogę juz się doczekac, by ją wziąc w ramiona i powiedziec,że mamusia jest szczęsliwa, jak nigdy dotąd. Znając życie, mamusia nic nie powie i będzie zalewac się łzami z tego szczęscia i tulic Miśkę ile wlezie
aż miło słuchac Bea jak się cieszysz z tej " małej brzuchowej buszmenki" zajefajne okreslenie
buszmenka to czasem ze mnie jest jak mam "faze głupawkową" hehe
a nie zalewaj się łzami przy "małej buszmence" jak już się pojawi na tym swiecie:P bo dzieci od razu "małpują" co robią inni...jak byłyśmy malutkie z moją siostrą i mama z nią wróciła ze szpitala i sis płakała to tak tylko na nia popatrzyłam i powiedziałam "dzidzia pace" i też w ryk...hehe
mama się z tego smieje z nas do tej pory...
problemy to prawda przychodzą grupami...ale będzie dobrze...jak się w to wierzy to kiedyś się to sprawdzi:)
PS.własnie ktoś się pisał na przyszywana ciocię...JA TEŻ CHCE...jestem dobra ciocią naprawde...tak się zareklamuje troszkę... moi kuzyni i siostry cioteczne mają dzieci i jestem super ciocią ;d dzieci mnie lubią tak nieskromnie powiem ;d
w ogóle dzieci są cudne...ale mama mówi,ze my juz rodzeństwa mieć nie bedziemy nawet rodzeństwa teraz bym ciut już nie chciała...ale mama tylko mówi' chcesz dziudziusia to pierwsze jakie będzie to twoje...a zaraz dodaje ALE JESZCZE NIE TERAZ ;d hehe no nie teraz nie teraz...ale dzidzia będzie, conajmniej dwie ;d góra trzy i KONIEC ;d heheh druzyny piłkarskiej nie chce heh
a nie zalewaj się łzami przy "małej buszmence" jak już się pojawi na tym swiecie:P bo dzieci od razu "małpują" co robią inni...jak byłyśmy malutkie z moją siostrą i mama z nią wróciła ze szpitala i sis płakała to tak tylko na nia popatrzyłam i powiedziałam "dzidzia pace" i też w ryk...hehe
mama się z tego smieje z nas do tej pory...
problemy to prawda przychodzą grupami...ale będzie dobrze...jak się w to wierzy to kiedyś się to sprawdzi:)
PS.własnie ktoś się pisał na przyszywana ciocię...JA TEŻ CHCE...jestem dobra ciocią naprawde...tak się zareklamuje troszkę... moi kuzyni i siostry cioteczne mają dzieci i jestem super ciocią ;d dzieci mnie lubią tak nieskromnie powiem ;d
w ogóle dzieci są cudne...ale mama mówi,ze my juz rodzeństwa mieć nie bedziemy nawet rodzeństwa teraz bym ciut już nie chciała...ale mama tylko mówi' chcesz dziudziusia to pierwsze jakie będzie to twoje...a zaraz dodaje ALE JESZCZE NIE TERAZ ;d hehe no nie teraz nie teraz...ale dzidzia będzie, conajmniej dwie ;d góra trzy i KONIEC ;d heheh druzyny piłkarskiej nie chce heh
spoko loko luz i spontan
narazie tego spontanu sobie oszczędze...hehehe i narazie TYLKO CIOTKUJE ;d na swoje maluchy poczekam jeszcze conajmniej ze 4 lata ;d więc o mnie się nie martw ja sobie rade dam,ale nie teraz...jejeje ;d hehe
mozesz sobie płakać-ryczec,ale tylko ze szczęścia...w końcu lwica z ciebie...choć ryczą bardziej LWY...ale nie bd tutaj podważać twojej kobiecości...lwice tez ryczą..tylko ciszej
(żartuje oczywiście,żebyś nie czuła się urażona)
dzis mi bije...mam taką faze ,że masakra...więc przymykajcie na mnie oko...dziś jestem mariolka krejzolna...
ale to się przydaje poprawia humor i nie myśli się o POWAŻNYCH SPRAWACH...tak nagle wybija z dołka jak z katapulty...
jutro znowu troche opadne,ale się musze unormować...bo psychicznie ostatnio jesli mam byc szczera to ze mną sa wahania nastrojów ;d
ale radze sobie,najgorsze doły mam już za sobą...teraz zostały tylko takie FAŁDY...raz wpadam w euforię...keidy jest wypiętrzenie..a potem spadam w maly dołek...potem równy teren...a potem znów wpadam w dołek...równy teraz i wypiętrzenie...czyli GŁUPAWKA...
ale ja jestem normalna...jesli treba potrafię być poważna...nawet dziś...
moje pokłady inteligencji jakiejś tam nadal we mnie drzemią...o dokładnie dziś DRZEMIĄ...bo normalnie CZUWAJĄ...
sama ze sobą gadam...
ze mną jest źle...choć nie aż tak,bo wy to będziecie czytać...moze choć troche się pośmiejecie...ja się dziś sama z siebie śmieje..bo bym musiałam plakac i się użalac nad moją głupotą...a ja nie cierpie płakać...żadko w ogóle płacze...tusz do rzęs mi się rozmazuje...a jak to wygląda...trzeba nad sobą panowac bądź co bądź...
PS> nie myślcie,ze jestem płytka i nie płącze tylko daltego,że boję się o swój wyglad...ja poprostu płącze jak nikt nie widzi to wtedy juz walić tam tusz ;d
PS.PS.i nie jestem skąpa również...bo jeszcze pomyslicie,że nie płacze bo oszczędzam na tuszu,bo potem trzeba poprawić make-up
PS.PS.PS ide już,bo mój jak dotąd nieskazitelny obraz "nad wiek dojrzałej i madrej młodej kobietki zostanie zburzony" przez kogo ....przeze mnie...oj znikam
w sumie wiecej w tym mojej kokieterii niż prawdziwego żalu
dobra milcze...
mozesz sobie płakać-ryczec,ale tylko ze szczęścia...w końcu lwica z ciebie...choć ryczą bardziej LWY...ale nie bd tutaj podważać twojej kobiecości...lwice tez ryczą..tylko ciszej
dzis mi bije...mam taką faze ,że masakra...więc przymykajcie na mnie oko...dziś jestem mariolka krejzolna...
ale to się przydaje poprawia humor i nie myśli się o POWAŻNYCH SPRAWACH...tak nagle wybija z dołka jak z katapulty...
jutro znowu troche opadne,ale się musze unormować...bo psychicznie ostatnio jesli mam byc szczera to ze mną sa wahania nastrojów ;d
ale radze sobie,najgorsze doły mam już za sobą...teraz zostały tylko takie FAŁDY...raz wpadam w euforię...keidy jest wypiętrzenie..a potem spadam w maly dołek...potem równy teren...a potem znów wpadam w dołek...równy teraz i wypiętrzenie...czyli GŁUPAWKA...
ale ja jestem normalna...jesli treba potrafię być poważna...nawet dziś...
moje pokłady inteligencji jakiejś tam nadal we mnie drzemią...o dokładnie dziś DRZEMIĄ...bo normalnie CZUWAJĄ...
sama ze sobą gadam...
PS> nie myślcie,ze jestem płytka i nie płącze tylko daltego,że boję się o swój wyglad...ja poprostu płącze jak nikt nie widzi to wtedy juz walić tam tusz ;d
PS.PS.i nie jestem skąpa również...bo jeszcze pomyslicie,że nie płacze bo oszczędzam na tuszu,bo potem trzeba poprawić make-up
PS.PS.PS ide już,bo mój jak dotąd nieskazitelny obraz "nad wiek dojrzałej i madrej młodej kobietki zostanie zburzony" przez kogo ....przeze mnie...oj znikam
w sumie wiecej w tym mojej kokieterii niż prawdziwego żalu
dobra milcze...
Malutka, nigdzie nie chodź
Pisz, co Ci się na paluszki pcha. rzeczywiście potrafisz wywołac usmiech,ale to dobrze i nie zroum mnie źle! nie smieję się z Ciebie, tylko z tego, jak to wszytsko wesoło opisujesz mimo ,iż wiem, co przezywasz.
Masz prawo do 'glupawek' wszelakich, bo jest cięzko to raz, a dwa jestes młodziutka.
I nie martw sie, nikt tu nie pomysli źle o Tobie nawet, jak poznamy się i uslyszymy,że gadasz sama do siebie rzeczywiście
Ja jak jest mi źle tez czasem gadam sama do siebie
Nazywam to nadawaniem
jednak nie jest to dla mnie dobre, bo sie nakręcam.
Tusz to się kupuje wodoodporny
Ja juz sie naucyłam i nawet Marcin wie,że tylko wchodzi w rachubę, bo jak mi prezent w postaci super tuszu chciał zrobic, to kupił wodoodporny
Lwice ryczą/w sensie nie płaczu/, na pewno niektóre i skromnie przyznam,ze ja niezgorzej
Strach się bać jednym słowem.
Masz prawo do 'glupawek' wszelakich, bo jest cięzko to raz, a dwa jestes młodziutka.
I nie martw sie, nikt tu nie pomysli źle o Tobie nawet, jak poznamy się i uslyszymy,że gadasz sama do siebie rzeczywiście
Ja jak jest mi źle tez czasem gadam sama do siebie
Tusz to się kupuje wodoodporny
Lwice ryczą/w sensie nie płaczu/, na pewno niektóre i skromnie przyznam,ze ja niezgorzej
co prawda ja sobie zdaje sprawe jak mam głupawkę...i wtedy "sama się nakręcam" a tobie Bea i wsyztskim innym przyda się uśmiech ;d i wiem,że nie śmiejecie się ze mnie tylko z tego w jaki sposób mówiłam ;d i mój eksperyment sie udał,bo na was "moje takie nadawanie" działa i chociaż ty sie usmiechnęłas ;d ja to wypróbowałam juz na moich znajomych jak im źle to tak nadaje i zawsze im jest lepiej i sami robią to samo ;d
bo byłam dziś zła i potem przerodziło sie to w głupawkę,bo jak mnie złosc nakręca to jest dużo gorzej...a głupawka jest nie groźna i nakręca,ale pozytywnie póxniej odbiera się wszytsko...a w sumie nakręciłaś mnie ty i "brzychowa buszmenka" ty też jesteś niezła krejzolka...i poczucie humoru masz,bo doceniasz moje m.in
bo dziś mi też dała popalić alergia kicham jak najęta...mam alergie na pylki od 9 lat...tabletki tabletkami ale czasem i tak się kicha i KICHA jednym słowem;d
czasem jak bd miała taką faze to coś jeszcze tak "popisze ala sama do siebie"
a nie martwcie się ;d normalnie sama do siebie nie gadam...mówie dużo,ale słuchać tez potrafię ;d by rozmowa się kleiła ;d
a u mnie tez tak jest jak jestem zła albo bardzo mnie boli głowa to czasem gadam sama do siebie wtedy albo doklądnie do mojego bólu tak na niego krzycze i się tak potrafie nakręcić że szok...ale to tez czasem ciut ulgi daje...
bo byłam dziś zła i potem przerodziło sie to w głupawkę,bo jak mnie złosc nakręca to jest dużo gorzej...a głupawka jest nie groźna i nakręca,ale pozytywnie póxniej odbiera się wszytsko...a w sumie nakręciłaś mnie ty i "brzychowa buszmenka" ty też jesteś niezła krejzolka...i poczucie humoru masz,bo doceniasz moje m.in
bo dziś mi też dała popalić alergia kicham jak najęta...mam alergie na pylki od 9 lat...tabletki tabletkami ale czasem i tak się kicha i KICHA jednym słowem;d
czasem jak bd miała taką faze to coś jeszcze tak "popisze ala sama do siebie"
a nie martwcie się ;d normalnie sama do siebie nie gadam...mówie dużo,ale słuchać tez potrafię ;d by rozmowa się kleiła ;d
a u mnie tez tak jest jak jestem zła albo bardzo mnie boli głowa to czasem gadam sama do siebie wtedy albo doklądnie do mojego bólu tak na niego krzycze i się tak potrafie nakręcić że szok...ale to tez czasem ciut ulgi daje...
Kochane dziewczyny,kobiety!Nie pogniewajcie się na mnie ,ale od kilku postów ta rozmowa nie ma nic wspólnego z hobby i z konkursem Krzynia.I tak jest w wielu tematach.Bardzo się cieszę ,że jest co poczytać na forum,że są dyskusje,jest przyjazna rodzinna atmosfera,ale może... piszmy w odpowiednich wątkach.Może jakiś nowy dział np. "o rodzinie","przyjacielskie rozmowy" czy coś podobnego.
Naprawdę proszę
,bez urazy
.
Naprawdę proszę