Mam nadzieję, że Krzyniu się nie pogniewa, jeśli tu odpiszę co u mnie:) jeśli się pogniewa, to usunę i gdzieś się to przeniesie.
Cieszę się Sawbona, że czujesz się całkiem nieźle, bo to już droga do tego by było dobrze:) i wiem wiem, że chcecie dobrze itd i jesteście w porządku i nie obgadujecie "wrednie i złośliwie" jak to wiele ludzi w tych czasach lubi:)
Co u mnie... robie tyle rzeczy, że nie wiadomo od czego zacząć:)
Pomagam Mamie i Babci, bo obie coraz bardziej chorują i role się zamieniły, już jestem najmniej zdychającą osobą w rodzinie. I to smutne i przygnębiające, kiedyś one się martwiły, że nie mogły mi pomóc, teraz jestem w podobnej sytuacji. Mój partner nauczył mnie jak robić zastrzyki itp, więc daje im zastrzyki, sprzątam, robie zakupy, gotuje. Co 2 tygodnie zajmuje się pieczeniem ciast, to jedno z moich hobby i potem z Grześkiem wsuwamy:)
Co jakiś czas mam gorsze momenty, ale trwają góra do 2 miesięcy. Ćwicze sobie i to w dużym stopniu pomaga, masaże, spacery (chodzę na nogach na dworzec 3,5 km), aby dojechać na uczelnię:) Staram się dużo nie nosić, ruszać się, wszelkie formy aktywności wskazane, by rozluźniać kręgosłup i poprawiać wydajność organizmu, dotlenienie itp

.
Kończe jedne studia i zaczne drugie:) W między czasie jestem na wolontariacie, a za półtora roku zaczynam pracę w zawodzie terapeuty i diagnosty dziecięcego, jednocześnie kontynuując drugi fakultet. Mam już wstępne uprawnienia, więc w trakcie wolontariatu w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej zbieram doświadczenie, prowadzę zajęcia dla dzieci, terapię z dziećmi chorymi, zdrowymi, zaniedbanymi. Planuje dalej rozwój i poradnictwo i terapię dla dzieci przewlekle chorych i ich rodzin, ale do tego potrzebuję jeszcze troszkę uprawnień i nauki. Studiuję, uczestnicze w konferencjach, kursach i cały czas się staram rozwijać, uczę się i odkładam stypendium naukowe na kolejne etapy mojej edukacji. W weekendy też się uczę... Ale na szczęście jeżdże do chłopaka albo on do mnie i staramy się odpocząć, bardzo mnie wspiera, masuje, dba o mnie, wysłucha jak już padam i daje mi dużo nadzieji, uwielbiam Go i nie zamieniłabym na żadnego innego:) Nawet mój pies nie jest tak cudowny

A od poniedziałku do piątku studia,wolontariat, studia, wolontariat i tak w kółko. Wracam tylko do domu sie troche przespać i od rana od nowa działam. W czwartki wstaje o 4 rano wracam o 22, myć się, starać nie usnąć w wannie i lulu. W sumie to nawet nie mam kiedy zdychać, zdycham sobie wtedy, jak już mnie totalnie pokonuje i głowa mi pęka, ale to na szczęście nie trwa już codziennie, nie całe miesiące i lata jak kiedyś:)
Widzę Krzynia, Sambonę, Gnatka, Piter też się pojawia, Harison i Jego żona.
A Aleko, Pablo jak sobie żyją
